:: Oto sprawozdania z tegorocznych spotkań ligowych:
1. kolejka

:: Opis:
2. kolejka

:: Opis:
3. kolejka

:: Opis:
4. kolejka

:: Opis:
5. kolejka

:: Opis:
6. kolejka

:: Opis:
7. kolejka

:: Opis:
8. kolejka

:: Opis:
9. kolejka

:: Opis:
10. kolejka

:: Opis:
11. kolejka

:: Opis:
12. kolejka

:: Opis:
13. kolejka

:: Opis:
14. kolejka

:: Opis:
15. kolejka

:: Opis:
Do spotkania z drużyną Roszaka przystąpiliśmy w pełni skoncentrowani. Respekt do przeszkody, jaką stanowić miał dla nas rywal z Solca Kujawskiego, wzmagały absencję kilku znaczących zawodników naszego składu. Musieliśmy radzić sobie bez naszego najlepszego strzelca Madiego oraz trzech (!!!) kluczowych obrońców - Kubiela, Macieja i Ziemniaka. Oprócz nich zabrakło również Stówki i tradycyjnie naszego człowieka w stolicy - Gaulika. Jednak Ci którzy pojawili się na meczu podołali zadaniu i zgarnęli ciężko wywalczone, ważne trzy punkty.
Zaczęło się niespodzeiwanie łatwo. Osiągnęliśmy przewagę i trzykrotnie znaleźliśmy drogę do siatki przeciwnika. Strzelcami goli byli Kazik, Czarny i Hazy. Pierwsza z bramek wpadła po dobrym dograniu z rzutu rożnego, kolejna po wrzutce w pole karne i strzale główką, a trzecia bezposrednio po wyrzucie bramkarza i atomowym strzale z pierwszej pilki, Bepikowego Roberto Carlosa - Hazego. Wydawało się że sytauacja jest opanowana. Wtedy jednak instynkt snajpera odezwał się ponownie u, będącego ostatnio w życiowej formie Kazika. Na nieszczęście BPiK, miało to miejsce w okolicach naszego pola karnego... :) Tak więc na przerwę schodziliśmy prowadząc tylko 3-1. Prawdę mówiąc nasze prowadzenie mogło i powinno być wyższe, jednak w kilku sytuacjach zabrakło zimnej krwi i odrobiny szczęścia. Na którego brak nie mogliśmy, jednak narzekać w drugiej połowie meczu. Szczególnie w jej końcówce... Ale zanim do niej doszło, rywal zdołał, w zamieszaniu podbramkowym, zmniejszyć straty na 3-2. Kontaktowym golem cieszył się mniej więcej 20 sekund. Tyle właśnie zabrało Kaziowi wznowienie gry, przebieżka przez połowę boiska obok zaskoczonych przeciwników oraz oddanie atomowego strzału w krótki róg. Jednak wcale nie gol na 4-2 był najpiękniejszym zdobytym przez naszą 20-stkę tego dnia. Otóż w chwilę po nim, Kaziu dostrzegając złe ustawienie bramkarza przeciwników, zdecydował się na strzał z własnej połowy... 5-2 oznaczało już raczej spokojną końcówkę meczu. Nic bardziej mylnego. Otóż Szyja postanowił przetestować refleks Cipka, przepuszczając pod ręką łatwą piłkę dogrywaną z końcowej lini boiska. Niestety Cipek nie przeszedł dość wymagającej próby (:P) i przeciwnik nie miał problemów z wepchnięciem piłki do naszej bramki. Bramka z niczego wprowadziła w nasze szeregi nerwowość i nieporadność. Szczególnie szwankowało krycie i powroty do obrony po akcjach na połowie przeciwnika. Jedna z takich sytuacja skończyła się dla nas stratą 4 bramki. Miało to miejsce na około 10 minut przed końcem meczu. Trzeba jednak przyznać że Roszak mógł zdobyć bramkę już wcześniej. Kilkukrotnie dopisywało nam jednak szczęście. Ostatnie minuty to już gra na dotrzymanie korzystnego wyniku do końcowego gwizdka. Udało nam się, choć jeszcze w ostatniej akcji meczu mogliśmy stracić gola. Uratowała nas interwencja chytrego lisa Wiesia, który wybił piłkę zmierzającą do naszej bramki, po sprytnie rozegranym przez rywali rzucie wolnym ;)
Reasumując osiągnęliśmy w pełni satysfakcjonujący nas wynik, rozgrywając przy tym całkiem dobre zawody. Szczególnie w pierwszej połowie zaprezentowaliśmy kilka naprawdę interesujących akcji. Również gra obronna wyglądała obiecująco, właśnie w pierwszej połowie. Druga połówka przyniosła trochę nerwówki i błędów. Usprawiedliwieniem jest jednak fakt sporych ubytków kadrowych, a co za tym idzie braku sił w końcowych fragmentach spotkania. Najważniejsze jednak jest 5 już z kolei zwycięstwo i zachowania miejsca w pierwszej 3-ce na zakończenie 1 rundy sezonu.
16. kolejka

:: Opis:
Drużyna BPiK odniosła 6 zwycięstwo z rzędu w rozgrywkach 1 ligi Niebieskiej PLPB Siernieczek. Mecz 16 kolejki z drużyną Young Boys inaugurował rundę rewanżową. Spotkanie wygraliśmy 7-2. Powtórzył się więc wynik z pierwszej konfrontacji obu ekip.
Do meczu przystąpiliśmy dysponując następującym składem: Szyja - Rogal, Bartas, Czarny, Maciej, Cipek, Kubiel - Gaulik, Wiesiu, Kazik, Hazy, Madi. Rozpoczęliśmy spokojnie. Za spokojnie. W ciągu pierwszych 10 minut właściwie nie zagroziliśmy bramce rywala. Co prawda przeciwnik również nie stworzył sytuacji bramkowych, jednak nasze akcje wyraźnie nie kleiły się. Sygnał do ataku dał Madi, który udanym dryblingiem przedostał się w okolice pola karnego YB i wyłożył piłkę Kaziowi. Dla naszej maszynki do zdobywania goli była to formalność, 1-0 ! Od tego momentu mecz się ożywił, jednak nie ma mowy o naszej znacznej przewadze. Akcji nadal było zbyt mało, do tego rywale kilkukrotnie odgryzali się strzałami z dystansu. Widać było jednak odrobinę więcej prób gry kombinacyjnej. Odnotować było można również kilka prób z dystansu. I właśnie strzał zza pola karnego przyniósł nam drugą bramkę. Szczęśliwym strzelcem okazał się Kubiel, który tego dnia ewidentnie pomylił role na boisku :) Na nasze szczęście jego wyprawy pod pole karne rywali, oprócz niebezpieczeństwa straty bramki przez nas, niosły za sobą wiele zagrożenia dla bramki Young Boys i ostatecznie przyniosły pożądany efekt...
Mimo prowadzenia 2-0 nasza gra nie zachwycała. Graliśmy za wolno, zbyt mało wychodziliśmy na wolne pozycję i za mało ruszaliśmy się z przodu. W obronie również parokrotnie pogubiliśmy krycie. Wzmocniony kilkoma nowymi twarzami przeciwnik, skrzętnie to wykorzystał strzelając bramkę kontaktową. Ponadto w ostatnich sekundach pierwszej połowy mógł doprowadzić do wyrównania, jednak uratowała nas poprzeczka.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Mało akcji stwarzających realne zagrożenie pod bramką YB oraz próby odgryzienia się rywali strzałami z dystansu. Podobnie jednak jak w pierwszej połowie, po upływie około 10 minut nasza gra, a co za tym idzie wynik uległy zmianie. Znaczna zasługa w tym lisa pola karnego Wiesia, nazywanego przez niektórych nie wiedzieć czemu sępem ;) Najpierw ten doświadczony napastnik dostawił nogę do doskonale dogranej przez Gaulika piłki, a następnie wykorzystał swą wrodzoną szybkość i wygrywając pojedynek biegowy z obrońcą rywali, pewnie umieścił piłkę w siatce strzałem z czuba :) Przewaga 3 bramek ostudziła nieco ambitnie grających przeciwników, którzy pozwalali nam tworzyć kolejne akcje ofensywne. 3 z nich zakończyły się golami. Swoją drugą i trzecią bramkę tego dnia ustrzelił Kubiel. Szczególnie jedna z nich była przedniej urody - nasz ofensywny obrońca po wymianie klepy z jednym z napastników uderzył w prawe okienko bramki. Ostatnią z bramek dorzucił nasz joker - Hazy, który pochwalić się może nieprzeciętną skutecznością zdobywanych bramek w stosunku do rozgrywanych meczy. 3 gole w 3 spotkaniach - oby tak dalej ! Jeżeli chodzi o zagrożenie pod naszą bramką w 2 połowie to było ono większe niż w pierwszej odsłonie meczu, jednak również skończyło się na 1 straconej bramce.
Wynik 7-2, biorąc pod uwagę dobrą grę przeciwnika powinien cieszyć. Jednak nie do końca tak jest. Mimo że zwycięzców nie powinno się sądzić uważam, że zagraliśmy poniżej swojego normalnego poziomu. W ataku graliśmy zdecydowanie za wolno. Często traciliśmy piłkę po próbach indywidualnych akcji. Nie była to jednak wina kiwających się zawodników. Po prostu wiele razy nie mieli oni opcji do zagrania. Musimy stosować większą i przede wszystkim szybszą rotację pozycji i więcej wychodzić na wolne pole. Tylko wtedy możliwe jest zagranie dobrej klepy. W obronie również nie ustrzegliśmy się kilku błędów. Nadal przytrafiają nam się momenty rozkojarzenia jeżeli chodzi o krycie. Problemem bywa też, czasami brak asekuracji w przypadku ofensywnych rajdów jednego z obrońców. Musimy również szybciej wracać po nieudanych atakach na bramkę przeciwnika. Podsumowując jest nieźle, jednak po wyeliminowaniu kilku powtarzających się błędów może być jeszcze lepiej.
P.s. Żadna z drużyn pierwszej trójki nie straciła punktów. W dalszym ciągu tracimy do Bydgosty 2 punkty, mając tyle samo oczek przewagi nad 3-cim Euro Timem. Za tydzień spotkanie obu ekip...
17. kolejka

:: Opis:
Chcąc nadal liczyć się w walce o awans do Superligi mecz z UPP 2, po prostu musieliśmy wygrać. Pamiętając ciężką przeprawę i stratę jednego punktu z pierwszej rundy, do meczu podeszliśmy bardzo skoncentrowani. Taka postawa oraz solidna frekwencja sprawiły, że spotkanie wygraliśmy pewnie, przez cały mecz dyktując warunki gry.
Do meczu przystąpiliśmy w składzie: Szyja - Bartas, Czarny, Kubiel, Rogal, Cipek - Stówka, Hazy, Madi, Kazik, Dalamar. Rozpoczeliśmy dobrze, od początku często zagrażając bramce przeciwnika. O ile stwarzanie sytuacji bramkowych, nie stanowiło dla nas większego problemu, to z wykończeniem było już znacznie gorzej. Naszym zawodnikom brakowało pod bramką rywala zimnej krwi lub po prostu potrzebowali trochę czasu, żeby się rozkręcić. Jako pierwszy indolencję strzelecką przełamał Bartas, przytomnie dobijając strzał kolegi z drużyny. Prowadzeniem nie cieszyliśmy się jednak zbyt długo. Jeden z nielicznych błędów w obronie kosztował nas stratę bramki i wyrównanie stanu meczu na 1-1. Strzelcem bramki dla rywali był oczywiście Piotr Krzyżanowski, liderujący klasyfikacji strzelców naszej ligi. W tym miejscu warto wspomnieć o tym, że przed meczem przydzieliliśmy do jego indywidualnego krycia Kubiela. Ze swej roli, nasz młody stoper wywiązał się znakomicie, nie odstępując nieobliczalnego napastnika zespołu UPP 2 ani na krok, skutecznie odcinając go od podań partnerów z zespołu. Pozbawieni w ten sposób swego największego atutu rywale nie byli tak groźni jak za pierwszym razem gdy się spotkaliśmy.
My skrzętnie to wykorzystaliśmy. Bramki numer 2 i 3 uzyskali jeszcze w pierwszej połowie Dalamar oraz Madi. Ich trafienia pozwoliły uspokoić nam grę, oraz w pełni zdominować przeciwnika, dzięki czemu druga odsłona okazała się właściwie grą do jednej bramki. W kombinacyjnych akcjach ofensywnych prym wiedli Kazik oraz Madi. Dzielnie wspierali ich Stówka oraz Hazy, dopingowany tego dnia przez Małżonkę. Obecność ukochanej sprawiła, że nasz zawodnik od zadań specjalnych, wzniósł się o jeden poziom wyżej, w stosunku do poprzednich gier, strzelając tego dnia 2 bramki ! Szczególnie jego drugie trafienie było przedniej urody. Strzał pod poprzeczkę, oraz poprzedzajce gola podanie piętką Cipka i zagrana z nim klepa - place lizać ! Jeżeli chodzi o Stówkę to nie udało mu się co prawda wpisać na listę strzelców, jednak jego obecność na boisku wprowadziła w obozie rywali, jak zwykle sporo zamieszania.
Po dwa trafienia uzyskali również wspomniani wcześniej Dalamar i Madi. Dalamar wykorzystał swe warunki fizyczne oraz instynkt snajpera nie tylko przy strzelonych golach. Obrońcy drużyny UPP 2 nie mogąc poradzić sobie z naszym rosłym napastnikiem, często uciekali się do fauli. Jeden z nich przyniósł nam rzut karny, zamieniony na gola. Oby tak dalej ! Cieszy również forma naszego Canarinhos Madiego, który kilkukrotnie włączył podczas meczu z UPP 2 swoje pokrętła w nogach. Widać że kontuzja która, doskwierała mu w ostatnich tygodniach to już historia i teraz Madi ponownie pokaże całej lidze na co go stać !
Ostanią bramką strzeloną przez napastnika był gol Kazika, który strzelił conajmniej jednego gola w 7 ostatnich spotkaniach. Miejmy nadzieję że passa ta zostanie podtrzymana do końca sezonu. By jednak tak się stało celownik naszej "17" musi być nastawiony nieco lepiej niż ostatniej niedzieli ;) O to można być jednak spokojnym. Kaziu obiecał, że podczas wakacji na które udaje się w swe odległe strony, będzie pilnie trenował. Trzymamy za słowo.
Jeżeli chodzi o grę obrony, w składzie Bartas, Czarny, Kubiel, Cipek, Rogal to nie można mieć większych pretensji. Zgubienie krycia zdarzało się na prawdę rzadko. Co ważne dyscyplinę w obronie udało nam się utrzymać również w drugiej połowie, kiedy wynik meczu był już przesądzony. Dużą zasługą obrony, o której wspomniałem już na początku relacji było powstrzymanie najlepszego zawodnika drużyny przeciwnej. Kubiel, wspierany w potrzebie przez Bartasa i innych obrońców wyłączyli niemal całkowicie z gry lidera strzelców ligi. Na pochwałę zasługuje również odpowiedzialne zabezpieczanie tyłów (szczególnie Czarny, Rogal i Bartas) przy akcjach ofensywnych naszej drużyny oraz podłączanie się do ataku. O ile w przypadku strzelca jednej z bramek KUbiela to już standard, to rajdy z piłką Cipka były swego rodzaju nowością w tym sezonie. Widać że indywidualny trening kondycyjny jaki realizuje ten zawodnik przynosi efekty ! Miejmy nadzieję że tendencja zwyżkowa zostanie utrzymana i popularny Cipek już niebawem nawiążę swoją grą do czasów gdy wszyscy bramkarze ligi drżeli słysząc jego ksywę.
Reasumując wygraliśmy pewnie i bez większych problemów. Nie należy jednak przykładać do tego wyniku zbyt dużej wagi. Przeciwnik nie był tego dnia najlepiej dysponowany, a w drugiej połowie odpuścił nam już zupełnie. Wszyscy zagraliśmy dobrze lub przynajmniej poprawnie, jednak nie ustrzegliśmy się kilku błędów. Błędów, które w meczach z wyżej notowanymi rywalami mogą skończyć się znacznie gorzej. Poza tym musimy poważnie popracować nad skutecznością. 10 strzelonych bramek wydawać się może dobrym wynikiem, jednak liczba stworzonych sytuacji była tak duża, że powinno ich być conajmniej 2 razy więcej. W spotkaniach z Mastearlease, Euro Timem czy Bydgostą nie będziemy mieli tylu szans...
p.s. Znam strzelców 9 bramek. Jeden gol został przez sędziego omyłkowo podarowany Cipkowi, który mimo dobrej gry tego dnia, nie znalazł piłką drogi do bramki przeciwnika. Oszukanego proszę o zgłoszenie się.
18. kolejka

:: Opis:
Na meczu z Corinthians zameldowaliśmy się w 8 osobowym składzie (Szyja - Bartas, Rogal, Kubiel, Ziemniak - Madi, Dalamar, Cipek). Z czego przynajmniej połowa była mocno zmęczona trudami dnia poprzedniego... Na nasze szczęście, a na nieszczęście widowiska rywal wystawił do boju jeszcze mniej liczną ekipę 6 zawodników. Fakt ten oraz upalna pogoda sprawiły, że mecz mógłby się skończyć po pierwszej połowie, ponieważ w drugiej odsłonie chłopaki z Corinthians totalnie opadli z sił, pozwalając robić nam na boisku wszystko na co tego dnia mieliśmy ochotę i siły...
Pierwsza odsłona spotkania była jednostronnym widowiskiem, ale przeciwnicy mieli jeszcze siły, do obrony przed naszymi atakami oraz do wyprowadzania sporadycznych kontr. Stąd przyzwoity wynik 5-0 do przerwy. Pozwolę sobie nie wymieniać strzelców bramek w kolejności, bo jak za chwilę się okaże, byłoby to niebywale trudnym zadaniem... Jednak z tego co pamiętam wszystko rozpoczął ofensywnym rajdem Ziemniak. Oprócz niego w pierwszej połówce bramy kuli jeszcze Dalamar, Madi i Cipek. Na szczególną uwagę zasługuje bramka popularnego Daliego :p - trzeba przyznać, że takimi strzałami można burzyć domy :)
Jeżeli chodzi o drugą połowę to spotkanie zaczęło przypominać już całkowicie trening strzelecki. Szalejący Ziemniak z furią w oczach zaliczał kolejne trafienia, strzelającym w tym meczy tyle bramek ile w poprzednich 17 kolejkach razem wziętych. Madi kiwał na boisku wszystkie 12 pozostałych osób, włącznie z sędzią i kolegami z drużyny, po czym próbował strzelać bramki strzałami, do których większość 'normalnych' ludzi nie potrafiłaby się złożyć... Cipek z kolei potraktował to spotkanie jako terapię. Być może strzelone przez niego bramki pozwolą mu na dobre odblokować się. Zapowiedzi o dogonieniu lidera klasyfikacji strzelców uważam za nieco na wyrost, ale to dobry znak - Cipek wierzy w siebie, co może przynieść dla naszego zespołu tylko korzyści :) Dalamar po sponiewieraniu bramkarza rywali strzałem z pierwszej połowy, postanowił w drugiej odpuścić mu nieco i skupić się na dogrywaniu idealnych piłek reszcie sępów. To samo czynił nasz kapitanejro Rogalinho. Poza tym on, bardziej niż na boisko zwracał tego dnia uwagę, na ławkę rezerwowych, na której bacznym okiem obserwowała go jego piękniejsza połówka - Monika. Miejmy nadzieję że pomeczowa ocena, nie była zbyt druzgocąca i Rogal dostał w domu obiad :) Jeżeli chodzi Kubiela to tradycyjnie już - spokój, opanowanie i strzelony gol. Widać że od czasu kiedy na mecz zajeżdża swoim nowiutkim Porsche, nabrał jeszcze większej pewności siebie. Miejmy tylko nadzieję, że nie da się skusić milionowym kontraktem w Barcie i w przyszłej rundzie również będzie grał z nami. Na koniec zostawiłem sobie Bartasa, który popisał się gorszą skutecznością niż poprzedniej nocy w jednym z bydgoskich klubów... :) Zdobył tylko jedną... bramkę. Jednak jej uroda przyćmiła urodę klubowych zdobyczy Bartasa, więc ogólnie po raz kolejny zasłużył na wielką pochwałę :)
Reasumując nie ma co reasumować :) Mecz bez żadnej nauki na przyszłość. Takie niedzielne strzelanko na kacu. Oczywiście szacunek należy się przeciwnikowi, który mimo znacznych osłabień kadrowych rozegrał mecz do końca. Jestem pewien że w pełnym składzie zespół Corinthians sprawiłby nam dużo więcej kłopotów !
P.s. Ach no i Panowie nie gniewajcie się na mnie za to krzyczenie na bramce :) Ja Was lubię i nie przestanę lubić nawet jak coś zawalicie z tyłu ;p;p A krzycze nawet przy wyniku 13-0, żeby organizacja gry w obronie weszła nam w krew. Jeżeli będziemy zachowywać koncentrację nawet w takich momentach, później będzie nam łatwiej w meczach na styku, z bardziej wymagającym przeciwnikiem. :)
19. kolejka

:: Opis:
W naszym pięknym mieście od kilku dni padało co zapewne skłoniło większą cześć składu do udania się w poszukiwaniu słońca gdzieś na północ, południe wschód czy zachód. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że raczej go nie znaleźli :D
Ale nie jest to kącik pogodynki także przejdziemy do relacji. Przeciwnikiem naszym była drużyna Enea, która do tej pory plasowała się na ostatnim miejscu z dorobkiem 2pkt. Wspominając mecz z pierwszej rundy (6-2 jeśli pamięć nie zawodzi) oraz poważne braki kadrowe wiedzieliśmy, że należy się skoncentrowac i zagrać na 100%.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego szczęście uśmiechnęło się do obu ekip i deszcz przestał padać umożliwiając przeprowadzenie rozgrzewki :D (tak tak, rozgrzewka to nasza specjalność).
A teraz do rzeczy. Pierwsza połąwę rozpoczeliśmy w składzie: Czarny (GK) - Wiesiu (LB), Kubiel (CB), Bartas (RB) - Hazy (FC), Madi* I (FC). Nowy zawodnik w drużynie, debiutujący w oficjalnym spotkaniu ligowym - Jacek Madeja - intensywnie rozgrzewał się na bramce przez co nie zdążył przebrać się na czas i mecz rozpoczął na ławce :D
Początek meczu to nieśmiałe i nieskoordynowane ataki z obu stron. Nam brakowało ostaniego podania, zawodnikom Enei ostatniego i przedostatniego ;P (co wcale nie oznacza, że grali słabo bo kilka ciekawych zagrań zaprezentowali). Przez około 20min mecz przypominał raczej pojedynek chłopaków sprzed bloku niż drużyn reprezentujących Profesjonalną Ligę Piłkarską Bydgoszcz :D (czytaj niezła kopanina). Z tej kopaniny więcej dobrego wychodziło dla BPiK jednak dobrze dysponowany bramkarz przeciwnika oraz wysoka indolencja strzelecka naszych zawodników sprawiła, że wynik w dalszym ciągu był bezbramkowy.
Jako pierwsi bramke zdobyli przeciwnicy. Niska wrzutka z rzutu rożnego, Madi I odbija piłkę ta pod ręką Czarnego trafia pod nogi napastnika Enei i ten nei miał problemu by wbic ją do pustej bramki. 0-1. Podziałało to na nas jak płachta na byka:) zdecydowane ataki przyniosły skutek niedługo później gdy po bratersku rzut rożny rozegrali Madejowie - > Madi II do Madi I i na tablicy świetlnej widniał wynik 1-1. Przed końcem pierwszej połowy jeśli dobrze pamiętam bramki strzelili jeszcze Madi I i chyba ponownie Madi I. Jedno co wiem na pewno to to, że na przerwę schodziliśmy w dobrych humorach z wynikiem 3-1.
Drugą połowę potraktuję skrótowo bo naprawdę niewiele się działo. Przeciwnik rozpoczął odważnie i szybko zdobył bramkę na 3-2, jak się okazałot o było wszystko an co było dziś stac Eneę. Szybkie akcje braci Madeja wspieranych Hazym i włączającym się z obrony Wiesiem z każdą chwilą stwarzały coraz więcej zagrożenia pod bramką naszych rywali. W tej części gry bramki zdobywali Madi II 4, Hazy 3, Madi I 3, Wiesiu 3, Bartas 1. Trzeba zaznaczyc, że tak do stanu 6 cz 7 do 2 dla nas, przeciwnik opadł z sił i chyba stracił ochotę do gry. Szacuneczek jednak za dalszą próbe konstruowania akcji ofensywnych i grę do końca. Niezbyt wiele pracy z tyłu zaowocowało, jak to określił po meczu Czarny, nudą. Wział sobie te nude do serca i aby się rozruszac postanowił sam podawac piłkę przeciwnikowi ;) w czym dzielnie wtórował mu Kubiel :D
Za podsumowanie meczu niech posłuzy wynik końcowy, 17-2 dla BPiK. Więcej nawet nie chce mi się pisac :D
Jako ciekawostkę można dodac próby strzałów z przewrotki. W pierwszej połowie Jacek, w drugiej Marcin, jednak w obu przypadkach bramkarz rywali wykazał się refleksem.
To pisałem ja - Bartas.
PS. Mam nadzieje, że to pierwszy i ostatni raz jak to musze pisac:D
PSII. Objaśnienia skrótów:
Madi I -> Marcin Madeja
Madi II -> Jacek Madeja
20. kolejka

:: Opis:
Do pojedynku z Bajkową ekipą podeszliśmy skoncentrowani. W końcu ekipa Kaczora Donalda i Myszki Miki złoiła nam tyłki w poprzedniej rundzie. Tym razem jednak byliśmy gotowi na ich wszelkie sztuczki. Odsuwanie krzesła, podrzucanie pod nogi skórki od banana czy wybuchowe prezenty - spodziewaliśmy się wszystkiego i na nic nie daliśmy się nabrać :) Nawet przebranie dwóch zawodników, za atrakcyjne dziewczyny nie zdekoncentrowało nas na tyle, byśmy mieli większe problemy ! 7:2 do przerwy i możliwość spokojnego kontrolowania bajery w drugiej połowie. W zdobywaniu bramek brylowało wściekłe trio "Mad Boys", czyli Marcin MADeja, Jacek MADeja i Paweł MADaj. Odpowiednio 4, 3, 3 trafienia. Po jednym golu dorzucili chłopacy z formacji "dablju" czyli W-iktor Pankiewicz i W-iesiek Langowski i tym sposobem spokój oraz radość w Dolinie Muminków nie zostały niczym zmącone...
21. kolejka

:: Opis:
"...Powiadam Wam ! Te dwa natarcia to dopiero początek. Przedsmak tego co czeka Was już wkrótce. Tego co czeka Was po dwóch kolejnych księżycach i potem... w każy piąty, szósty lub siódmy dzień tygodnia... Aż do samego końca naszej misji ! Odparcia ataku Walecznych Górników z Osowis i nielicznej, elitarnej jednostki z Drukh Arnii, nie możecie traktować jako sukcesu Bepingowie... Wykonaliście swój obowiązek ! Do tego zostaliście wyszkoleni i po to żyjecie ! Ale najgroźniejszy wróg dopiero nadciąga... Już słyszę dźwięk bitewnych bębnów ! Ryk bestii, na grzbiecie których zbliżają się do nas ! Pokażmy dzikim Bydgostanom i kolejnym którzy tu przyjdą, że popełnili okropny błąd ! Niech wizyta w tym wąwozie, będzie dla nich spotkaniem z przeznaczeniem ! Ułóżmy ich truchła, na trupach członków poprzednich 19 oddziałów, które zbłądziły, zawiedzone tu chorymi ambicjami i brakiem rozsądku, swych głupich i lekkomyślnych przywódców ! Niech tutejsza ziemia spłynie krwią... Ich krwią !!"
Translator:
Poprzedniego weekendu przyszło rozegrać nam dwie kolejki. Zaległą 20-stą oraz 22-gą. Jako pierwsi, potykali się z nami zawodnicy z Osowej Góry. Pora rozgrywania meczu oraz fakt, że odbył się on w piątek, spowodowały że byliśmy w stanie wystawić całkiem liczną ekipę. Mecz rozstrzygnął się już w pierwszej połowie. 5 strzelonych bramek, przy zerowym koncie obrony dało spokój podczas drugiej odsłony meczu. Drugiej odsłony, w której więcej było sztuczek, zabawy i kombinowania niż gry w piłkę. No ale przy takim wyniku mogliśmy sobie na to pozwolić, spokojnie dowożąc zwycięstwo do końca. Wynik końcowy 9:1. Strzelcami bramek byli: Jacek 3, Cipek 2, Maciej 1, Madi 1, Hazy 1, Szyja 1 (wreszcie :P Co prawda spodziewałem się że swoją debiutancką bramę strzelę po jakiejś szalonej szarży, jednak gol po wykopie z własnej bramki też jest dobry ;)
Niedziela, godzina 13:30 - ta pora z kolei, nie wpłynęła zbyt dobrze na frekwencję w składzie naszym, oraz składzie naszych przeciwników. O ile my mogliśmy liczyć na 3 zmiany przed przerwą oraz 1,5 (:P) zmiany po przerwie, to przeciwnik grał cały mecz jedną szóstką. Ten fakt oraz ukrop lejący się z nieba, odbiły się w sposób istotny na poziomie spotkania. Właściwie za opis tego pojedynku wystarczyłoby stwierdzenie że był on "meczem bez historii". Nie będę więc czynił niczego więcej poza wymienieniem składu jaki wystawiliśmy w niedzielę oraz strzelców bramek. Szyja - Czarny, Kubiel, Cipek 1, Maciej, Rogal 1 (się uparł na bycie tym obrońcą, to go wpisuje w obronie :P) - Gaulik 3, Hazy 4, Wiesiek 2, Madi 1.
22. kolejka

:: Opis:
"...Powiadam Wam ! Te dwa natarcia to dopiero początek. Przedsmak tego co czeka Was już wkrótce. Tego co czeka Was po dwóch kolejnych księżycach i potem... w każy piąty, szósty lub siódmy dzień tygodnia... Aż do samego końca naszej misji ! Odparcia ataku Walecznych Górników z Osowis i nielicznej, elitarnej jednostki z Drukh Arnii, nie możecie traktować jako sukcesu Bepingowie... Wykonaliście swój obowiązek ! Do tego zostaliście wyszkoleni i po to żyjecie ! Ale najgroźniejszy wróg dopiero nadciąga... Już słyszę dźwięk bitewnych bębnów ! Ryk bestii, na grzbiecie których zbliżają się do nas ! Pokażmy dzikim Bydgostanom i kolejnym którzy tu przyjdą, że popełnili okropny błąd ! Niech wizyta w tym wąwozie, będzie dla nich spotkaniem z przeznaczeniem ! Ułóżmy ich truchła, na trupach członków poprzednich 19 oddziałów, które zbłądziły, zawiedzone tu chorymi ambicjami i brakiem rozsądku, swych głupich i lekkomyślnych przywódców ! Niech tutejsza ziemia spłynie krwią... Ich krwią !!"
Translator:
Poprzedniego weekendu przyszło rozegrać nam dwie kolejki. Zaległą 20-stą oraz 22-gą. Jako pierwsi, potykali się z nami zawodnicy z Osowej Góry. Pora rozgrywania meczu oraz fakt, że odbył się on w piątek, spowodowały że byliśmy w stanie wystawić całkiem liczną ekipę. Mecz rozstrzygnął się już w pierwszej połowie. 5 strzelonych bramek, przy zerowym koncie obrony dało spokój podczas drugiej odsłony meczu. Drugiej odsłony, w której więcej było sztuczek, zabawy i kombinowania niż gry w piłkę. No ale przy takim wyniku mogliśmy sobie na to pozwolić, spokojnie dowożąc zwycięstwo do końca. Wynik końcowy 9:1. Strzelcami bramek byli: Jacek 3, Cipek 2, Maciej 1, Madi 1, Hazy 1, Szyja 1 (wreszcie :P Co prawda spodziewałem się że swoją debiutancką bramę strzelę po jakiejś szalonej szarży, jednak gol po wykopie z własnej bramki też jest dobry ;)
Niedziela, godzina 13:30 - ta pora z kolei, nie wpłynęła zbyt dobrze na frekwencję w składzie naszym, oraz składzie naszych przeciwników. O ile my mogliśmy liczyć na 3 zmiany przed przerwą oraz 1,5 (:P) zmiany po przerwie, to przeciwnik grał cały mecz jedną szóstką. Ten fakt oraz ukrop lejący się z nieba, odbiły się w sposób istotny na poziomie spotkania. Właściwie za opis tego pojedynku wystarczyłoby stwierdzenie że był on "meczem bez historii". Nie będę więc czynił niczego więcej poza wymienieniem składu jaki wystawiliśmy w niedzielę oraz strzelców bramek. Szyja - Czarny, Kubiel, Cipek 1, Maciej, Rogal 1 (się uparł na bycie tym obrońcą, to go wpisuje w obronie :P) - Gaulik 3, Hazy 4, Wiesiek 2, Madi 1.
23. kolejka

:: Opis:
24. kolejka

:: Opis:
25. kolejka

:: Opis: Po głupiej wpadce ze Strażakami mieliśmy odbudować się właśnie w tym meczu. Szkopuł w tym że wystawiając 7 osobowy skład, sami skomplikowaliśmy sobie życie. Mecz był bardzo ostry. W czasie jego trwania sędzia aż 7 krotnie musiał sięgać do kieszeni. 6 razy wyciągając żółtą kartkę, a raz czerwoną. Mimo liczebnej przewagi przeciwnika, oraz sporego upływu sił dzielnie dotrzymywaliśmy kroku rywalowi. Na 10 minut przed końcem masterlease wysunęło się jednak na prowadzenie 3:2. Wydawało się że to już koniec marzeń o jakichkolwiek punktach, jednak w samej końcówce Maciej wyrównał, doprowadzając do serii rzutów karnych. W niej strzelaliśmy jednak głównie po słupkach...
26. kolejka

:: Opis: Ten mecz to dla mnie szczególnie traumatyczne wspomnienie. Prowadziliśmy 3-0, 4-3, 5-4 i w końcu 6-5, by przegrać 6-7. 5 bramek spośród 7 jakie straciliśmy wpadło po rykoszetach ! Zawodnicy Euro Timu byli dla nas za szybcy, mimo wszystko wydawało się że poradzimy sobie z nimi. Tego dnia fortuna jednak, wyjątkowo nam nie sprzyjała.
27. kolejka

:: Opis: Radosny futbol & Kazik Killer pola karnego & 'Czekaj Wiechu'. To trzy hasła, które kojarzą mi się z tym meczem ;) P.s. Dzięki Wiesiu, że poczekałeś...
28. kolejka

:: Opis: Mecz na dobrym poziomie, z solidnym przeciwnikiem. Jednak końcowe zwycięstwo nie było zagrożone ani przez chwilę.
29. kolejka

:: Opis: Rywal całe spotkanie rozegrał w niepełnym składzie. Nie mając jednego zawodnika wytrwał cały mecz za co należą się słowa uznania. Reszta bez historii...
30. kolejka

:: Opis: Od stanu 7-0 do stanu 7-5 ? Nie ma sprawy. Dajcie Bepikowi 15 minut :) Zastanawiam się co by było, gdyby ten mecz potrwał kolejne 15 minut... Przez 65 minut meczu całkowicie kontrolowaliśmy jego przebieg. Składne, szybkie akcje i skuteczna gra w destrukcji - tak właśnie wyglądała nasza gra, przez niemal całe spotkanie. No właśnie... Niemal całe. Nie możemy więcej pozwalać sobie na takie rozprężenia...

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:
Do spotkania z drużyną Roszaka przystąpiliśmy w pełni skoncentrowani. Respekt do przeszkody, jaką stanowić miał dla nas rywal z Solca Kujawskiego, wzmagały absencję kilku znaczących zawodników naszego składu. Musieliśmy radzić sobie bez naszego najlepszego strzelca Madiego oraz trzech (!!!) kluczowych obrońców - Kubiela, Macieja i Ziemniaka. Oprócz nich zabrakło również Stówki i tradycyjnie naszego człowieka w stolicy - Gaulika. Jednak Ci którzy pojawili się na meczu podołali zadaniu i zgarnęli ciężko wywalczone, ważne trzy punkty.
Zaczęło się niespodzeiwanie łatwo. Osiągnęliśmy przewagę i trzykrotnie znaleźliśmy drogę do siatki przeciwnika. Strzelcami goli byli Kazik, Czarny i Hazy. Pierwsza z bramek wpadła po dobrym dograniu z rzutu rożnego, kolejna po wrzutce w pole karne i strzale główką, a trzecia bezposrednio po wyrzucie bramkarza i atomowym strzale z pierwszej pilki, Bepikowego Roberto Carlosa - Hazego. Wydawało się że sytauacja jest opanowana. Wtedy jednak instynkt snajpera odezwał się ponownie u, będącego ostatnio w życiowej formie Kazika. Na nieszczęście BPiK, miało to miejsce w okolicach naszego pola karnego... :) Tak więc na przerwę schodziliśmy prowadząc tylko 3-1. Prawdę mówiąc nasze prowadzenie mogło i powinno być wyższe, jednak w kilku sytuacjach zabrakło zimnej krwi i odrobiny szczęścia. Na którego brak nie mogliśmy, jednak narzekać w drugiej połowie meczu. Szczególnie w jej końcówce... Ale zanim do niej doszło, rywal zdołał, w zamieszaniu podbramkowym, zmniejszyć straty na 3-2. Kontaktowym golem cieszył się mniej więcej 20 sekund. Tyle właśnie zabrało Kaziowi wznowienie gry, przebieżka przez połowę boiska obok zaskoczonych przeciwników oraz oddanie atomowego strzału w krótki róg. Jednak wcale nie gol na 4-2 był najpiękniejszym zdobytym przez naszą 20-stkę tego dnia. Otóż w chwilę po nim, Kaziu dostrzegając złe ustawienie bramkarza przeciwników, zdecydował się na strzał z własnej połowy... 5-2 oznaczało już raczej spokojną końcówkę meczu. Nic bardziej mylnego. Otóż Szyja postanowił przetestować refleks Cipka, przepuszczając pod ręką łatwą piłkę dogrywaną z końcowej lini boiska. Niestety Cipek nie przeszedł dość wymagającej próby (:P) i przeciwnik nie miał problemów z wepchnięciem piłki do naszej bramki. Bramka z niczego wprowadziła w nasze szeregi nerwowość i nieporadność. Szczególnie szwankowało krycie i powroty do obrony po akcjach na połowie przeciwnika. Jedna z takich sytuacja skończyła się dla nas stratą 4 bramki. Miało to miejsce na około 10 minut przed końcem meczu. Trzeba jednak przyznać że Roszak mógł zdobyć bramkę już wcześniej. Kilkukrotnie dopisywało nam jednak szczęście. Ostatnie minuty to już gra na dotrzymanie korzystnego wyniku do końcowego gwizdka. Udało nam się, choć jeszcze w ostatniej akcji meczu mogliśmy stracić gola. Uratowała nas interwencja chytrego lisa Wiesia, który wybił piłkę zmierzającą do naszej bramki, po sprytnie rozegranym przez rywali rzucie wolnym ;)
Reasumując osiągnęliśmy w pełni satysfakcjonujący nas wynik, rozgrywając przy tym całkiem dobre zawody. Szczególnie w pierwszej połowie zaprezentowaliśmy kilka naprawdę interesujących akcji. Również gra obronna wyglądała obiecująco, właśnie w pierwszej połowie. Druga połówka przyniosła trochę nerwówki i błędów. Usprawiedliwieniem jest jednak fakt sporych ubytków kadrowych, a co za tym idzie braku sił w końcowych fragmentach spotkania. Najważniejsze jednak jest 5 już z kolei zwycięstwo i zachowania miejsca w pierwszej 3-ce na zakończenie 1 rundy sezonu.

:: Opis:
Drużyna BPiK odniosła 6 zwycięstwo z rzędu w rozgrywkach 1 ligi Niebieskiej PLPB Siernieczek. Mecz 16 kolejki z drużyną Young Boys inaugurował rundę rewanżową. Spotkanie wygraliśmy 7-2. Powtórzył się więc wynik z pierwszej konfrontacji obu ekip.
Do meczu przystąpiliśmy dysponując następującym składem: Szyja - Rogal, Bartas, Czarny, Maciej, Cipek, Kubiel - Gaulik, Wiesiu, Kazik, Hazy, Madi. Rozpoczęliśmy spokojnie. Za spokojnie. W ciągu pierwszych 10 minut właściwie nie zagroziliśmy bramce rywala. Co prawda przeciwnik również nie stworzył sytuacji bramkowych, jednak nasze akcje wyraźnie nie kleiły się. Sygnał do ataku dał Madi, który udanym dryblingiem przedostał się w okolice pola karnego YB i wyłożył piłkę Kaziowi. Dla naszej maszynki do zdobywania goli była to formalność, 1-0 ! Od tego momentu mecz się ożywił, jednak nie ma mowy o naszej znacznej przewadze. Akcji nadal było zbyt mało, do tego rywale kilkukrotnie odgryzali się strzałami z dystansu. Widać było jednak odrobinę więcej prób gry kombinacyjnej. Odnotować było można również kilka prób z dystansu. I właśnie strzał zza pola karnego przyniósł nam drugą bramkę. Szczęśliwym strzelcem okazał się Kubiel, który tego dnia ewidentnie pomylił role na boisku :) Na nasze szczęście jego wyprawy pod pole karne rywali, oprócz niebezpieczeństwa straty bramki przez nas, niosły za sobą wiele zagrożenia dla bramki Young Boys i ostatecznie przyniosły pożądany efekt...
Mimo prowadzenia 2-0 nasza gra nie zachwycała. Graliśmy za wolno, zbyt mało wychodziliśmy na wolne pozycję i za mało ruszaliśmy się z przodu. W obronie również parokrotnie pogubiliśmy krycie. Wzmocniony kilkoma nowymi twarzami przeciwnik, skrzętnie to wykorzystał strzelając bramkę kontaktową. Ponadto w ostatnich sekundach pierwszej połowy mógł doprowadzić do wyrównania, jednak uratowała nas poprzeczka.
Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza. Mało akcji stwarzających realne zagrożenie pod bramką YB oraz próby odgryzienia się rywali strzałami z dystansu. Podobnie jednak jak w pierwszej połowie, po upływie około 10 minut nasza gra, a co za tym idzie wynik uległy zmianie. Znaczna zasługa w tym lisa pola karnego Wiesia, nazywanego przez niektórych nie wiedzieć czemu sępem ;) Najpierw ten doświadczony napastnik dostawił nogę do doskonale dogranej przez Gaulika piłki, a następnie wykorzystał swą wrodzoną szybkość i wygrywając pojedynek biegowy z obrońcą rywali, pewnie umieścił piłkę w siatce strzałem z czuba :) Przewaga 3 bramek ostudziła nieco ambitnie grających przeciwników, którzy pozwalali nam tworzyć kolejne akcje ofensywne. 3 z nich zakończyły się golami. Swoją drugą i trzecią bramkę tego dnia ustrzelił Kubiel. Szczególnie jedna z nich była przedniej urody - nasz ofensywny obrońca po wymianie klepy z jednym z napastników uderzył w prawe okienko bramki. Ostatnią z bramek dorzucił nasz joker - Hazy, który pochwalić się może nieprzeciętną skutecznością zdobywanych bramek w stosunku do rozgrywanych meczy. 3 gole w 3 spotkaniach - oby tak dalej ! Jeżeli chodzi o zagrożenie pod naszą bramką w 2 połowie to było ono większe niż w pierwszej odsłonie meczu, jednak również skończyło się na 1 straconej bramce.
Wynik 7-2, biorąc pod uwagę dobrą grę przeciwnika powinien cieszyć. Jednak nie do końca tak jest. Mimo że zwycięzców nie powinno się sądzić uważam, że zagraliśmy poniżej swojego normalnego poziomu. W ataku graliśmy zdecydowanie za wolno. Często traciliśmy piłkę po próbach indywidualnych akcji. Nie była to jednak wina kiwających się zawodników. Po prostu wiele razy nie mieli oni opcji do zagrania. Musimy stosować większą i przede wszystkim szybszą rotację pozycji i więcej wychodzić na wolne pole. Tylko wtedy możliwe jest zagranie dobrej klepy. W obronie również nie ustrzegliśmy się kilku błędów. Nadal przytrafiają nam się momenty rozkojarzenia jeżeli chodzi o krycie. Problemem bywa też, czasami brak asekuracji w przypadku ofensywnych rajdów jednego z obrońców. Musimy również szybciej wracać po nieudanych atakach na bramkę przeciwnika. Podsumowując jest nieźle, jednak po wyeliminowaniu kilku powtarzających się błędów może być jeszcze lepiej.
P.s. Żadna z drużyn pierwszej trójki nie straciła punktów. W dalszym ciągu tracimy do Bydgosty 2 punkty, mając tyle samo oczek przewagi nad 3-cim Euro Timem. Za tydzień spotkanie obu ekip...

:: Opis:
Chcąc nadal liczyć się w walce o awans do Superligi mecz z UPP 2, po prostu musieliśmy wygrać. Pamiętając ciężką przeprawę i stratę jednego punktu z pierwszej rundy, do meczu podeszliśmy bardzo skoncentrowani. Taka postawa oraz solidna frekwencja sprawiły, że spotkanie wygraliśmy pewnie, przez cały mecz dyktując warunki gry.
Do meczu przystąpiliśmy w składzie: Szyja - Bartas, Czarny, Kubiel, Rogal, Cipek - Stówka, Hazy, Madi, Kazik, Dalamar. Rozpoczeliśmy dobrze, od początku często zagrażając bramce przeciwnika. O ile stwarzanie sytuacji bramkowych, nie stanowiło dla nas większego problemu, to z wykończeniem było już znacznie gorzej. Naszym zawodnikom brakowało pod bramką rywala zimnej krwi lub po prostu potrzebowali trochę czasu, żeby się rozkręcić. Jako pierwszy indolencję strzelecką przełamał Bartas, przytomnie dobijając strzał kolegi z drużyny. Prowadzeniem nie cieszyliśmy się jednak zbyt długo. Jeden z nielicznych błędów w obronie kosztował nas stratę bramki i wyrównanie stanu meczu na 1-1. Strzelcem bramki dla rywali był oczywiście Piotr Krzyżanowski, liderujący klasyfikacji strzelców naszej ligi. W tym miejscu warto wspomnieć o tym, że przed meczem przydzieliliśmy do jego indywidualnego krycia Kubiela. Ze swej roli, nasz młody stoper wywiązał się znakomicie, nie odstępując nieobliczalnego napastnika zespołu UPP 2 ani na krok, skutecznie odcinając go od podań partnerów z zespołu. Pozbawieni w ten sposób swego największego atutu rywale nie byli tak groźni jak za pierwszym razem gdy się spotkaliśmy.
My skrzętnie to wykorzystaliśmy. Bramki numer 2 i 3 uzyskali jeszcze w pierwszej połowie Dalamar oraz Madi. Ich trafienia pozwoliły uspokoić nam grę, oraz w pełni zdominować przeciwnika, dzięki czemu druga odsłona okazała się właściwie grą do jednej bramki. W kombinacyjnych akcjach ofensywnych prym wiedli Kazik oraz Madi. Dzielnie wspierali ich Stówka oraz Hazy, dopingowany tego dnia przez Małżonkę. Obecność ukochanej sprawiła, że nasz zawodnik od zadań specjalnych, wzniósł się o jeden poziom wyżej, w stosunku do poprzednich gier, strzelając tego dnia 2 bramki ! Szczególnie jego drugie trafienie było przedniej urody. Strzał pod poprzeczkę, oraz poprzedzajce gola podanie piętką Cipka i zagrana z nim klepa - place lizać ! Jeżeli chodzi o Stówkę to nie udało mu się co prawda wpisać na listę strzelców, jednak jego obecność na boisku wprowadziła w obozie rywali, jak zwykle sporo zamieszania.
Po dwa trafienia uzyskali również wspomniani wcześniej Dalamar i Madi. Dalamar wykorzystał swe warunki fizyczne oraz instynkt snajpera nie tylko przy strzelonych golach. Obrońcy drużyny UPP 2 nie mogąc poradzić sobie z naszym rosłym napastnikiem, często uciekali się do fauli. Jeden z nich przyniósł nam rzut karny, zamieniony na gola. Oby tak dalej ! Cieszy również forma naszego Canarinhos Madiego, który kilkukrotnie włączył podczas meczu z UPP 2 swoje pokrętła w nogach. Widać że kontuzja która, doskwierała mu w ostatnich tygodniach to już historia i teraz Madi ponownie pokaże całej lidze na co go stać !
Ostanią bramką strzeloną przez napastnika był gol Kazika, który strzelił conajmniej jednego gola w 7 ostatnich spotkaniach. Miejmy nadzieję że passa ta zostanie podtrzymana do końca sezonu. By jednak tak się stało celownik naszej "17" musi być nastawiony nieco lepiej niż ostatniej niedzieli ;) O to można być jednak spokojnym. Kaziu obiecał, że podczas wakacji na które udaje się w swe odległe strony, będzie pilnie trenował. Trzymamy za słowo.
Jeżeli chodzi o grę obrony, w składzie Bartas, Czarny, Kubiel, Cipek, Rogal to nie można mieć większych pretensji. Zgubienie krycia zdarzało się na prawdę rzadko. Co ważne dyscyplinę w obronie udało nam się utrzymać również w drugiej połowie, kiedy wynik meczu był już przesądzony. Dużą zasługą obrony, o której wspomniałem już na początku relacji było powstrzymanie najlepszego zawodnika drużyny przeciwnej. Kubiel, wspierany w potrzebie przez Bartasa i innych obrońców wyłączyli niemal całkowicie z gry lidera strzelców ligi. Na pochwałę zasługuje również odpowiedzialne zabezpieczanie tyłów (szczególnie Czarny, Rogal i Bartas) przy akcjach ofensywnych naszej drużyny oraz podłączanie się do ataku. O ile w przypadku strzelca jednej z bramek KUbiela to już standard, to rajdy z piłką Cipka były swego rodzaju nowością w tym sezonie. Widać że indywidualny trening kondycyjny jaki realizuje ten zawodnik przynosi efekty ! Miejmy nadzieję że tendencja zwyżkowa zostanie utrzymana i popularny Cipek już niebawem nawiążę swoją grą do czasów gdy wszyscy bramkarze ligi drżeli słysząc jego ksywę.
Reasumując wygraliśmy pewnie i bez większych problemów. Nie należy jednak przykładać do tego wyniku zbyt dużej wagi. Przeciwnik nie był tego dnia najlepiej dysponowany, a w drugiej połowie odpuścił nam już zupełnie. Wszyscy zagraliśmy dobrze lub przynajmniej poprawnie, jednak nie ustrzegliśmy się kilku błędów. Błędów, które w meczach z wyżej notowanymi rywalami mogą skończyć się znacznie gorzej. Poza tym musimy poważnie popracować nad skutecznością. 10 strzelonych bramek wydawać się może dobrym wynikiem, jednak liczba stworzonych sytuacji była tak duża, że powinno ich być conajmniej 2 razy więcej. W spotkaniach z Mastearlease, Euro Timem czy Bydgostą nie będziemy mieli tylu szans...
p.s. Znam strzelców 9 bramek. Jeden gol został przez sędziego omyłkowo podarowany Cipkowi, który mimo dobrej gry tego dnia, nie znalazł piłką drogi do bramki przeciwnika. Oszukanego proszę o zgłoszenie się.

:: Opis:
Na meczu z Corinthians zameldowaliśmy się w 8 osobowym składzie (Szyja - Bartas, Rogal, Kubiel, Ziemniak - Madi, Dalamar, Cipek). Z czego przynajmniej połowa była mocno zmęczona trudami dnia poprzedniego... Na nasze szczęście, a na nieszczęście widowiska rywal wystawił do boju jeszcze mniej liczną ekipę 6 zawodników. Fakt ten oraz upalna pogoda sprawiły, że mecz mógłby się skończyć po pierwszej połowie, ponieważ w drugiej odsłonie chłopaki z Corinthians totalnie opadli z sił, pozwalając robić nam na boisku wszystko na co tego dnia mieliśmy ochotę i siły...
Pierwsza odsłona spotkania była jednostronnym widowiskiem, ale przeciwnicy mieli jeszcze siły, do obrony przed naszymi atakami oraz do wyprowadzania sporadycznych kontr. Stąd przyzwoity wynik 5-0 do przerwy. Pozwolę sobie nie wymieniać strzelców bramek w kolejności, bo jak za chwilę się okaże, byłoby to niebywale trudnym zadaniem... Jednak z tego co pamiętam wszystko rozpoczął ofensywnym rajdem Ziemniak. Oprócz niego w pierwszej połówce bramy kuli jeszcze Dalamar, Madi i Cipek. Na szczególną uwagę zasługuje bramka popularnego Daliego :p - trzeba przyznać, że takimi strzałami można burzyć domy :)
Jeżeli chodzi o drugą połowę to spotkanie zaczęło przypominać już całkowicie trening strzelecki. Szalejący Ziemniak z furią w oczach zaliczał kolejne trafienia, strzelającym w tym meczy tyle bramek ile w poprzednich 17 kolejkach razem wziętych. Madi kiwał na boisku wszystkie 12 pozostałych osób, włącznie z sędzią i kolegami z drużyny, po czym próbował strzelać bramki strzałami, do których większość 'normalnych' ludzi nie potrafiłaby się złożyć... Cipek z kolei potraktował to spotkanie jako terapię. Być może strzelone przez niego bramki pozwolą mu na dobre odblokować się. Zapowiedzi o dogonieniu lidera klasyfikacji strzelców uważam za nieco na wyrost, ale to dobry znak - Cipek wierzy w siebie, co może przynieść dla naszego zespołu tylko korzyści :) Dalamar po sponiewieraniu bramkarza rywali strzałem z pierwszej połowy, postanowił w drugiej odpuścić mu nieco i skupić się na dogrywaniu idealnych piłek reszcie sępów. To samo czynił nasz kapitanejro Rogalinho. Poza tym on, bardziej niż na boisko zwracał tego dnia uwagę, na ławkę rezerwowych, na której bacznym okiem obserwowała go jego piękniejsza połówka - Monika. Miejmy nadzieję że pomeczowa ocena, nie była zbyt druzgocąca i Rogal dostał w domu obiad :) Jeżeli chodzi Kubiela to tradycyjnie już - spokój, opanowanie i strzelony gol. Widać że od czasu kiedy na mecz zajeżdża swoim nowiutkim Porsche, nabrał jeszcze większej pewności siebie. Miejmy tylko nadzieję, że nie da się skusić milionowym kontraktem w Barcie i w przyszłej rundzie również będzie grał z nami. Na koniec zostawiłem sobie Bartasa, który popisał się gorszą skutecznością niż poprzedniej nocy w jednym z bydgoskich klubów... :) Zdobył tylko jedną... bramkę. Jednak jej uroda przyćmiła urodę klubowych zdobyczy Bartasa, więc ogólnie po raz kolejny zasłużył na wielką pochwałę :)
Reasumując nie ma co reasumować :) Mecz bez żadnej nauki na przyszłość. Takie niedzielne strzelanko na kacu. Oczywiście szacunek należy się przeciwnikowi, który mimo znacznych osłabień kadrowych rozegrał mecz do końca. Jestem pewien że w pełnym składzie zespół Corinthians sprawiłby nam dużo więcej kłopotów !
P.s. Ach no i Panowie nie gniewajcie się na mnie za to krzyczenie na bramce :) Ja Was lubię i nie przestanę lubić nawet jak coś zawalicie z tyłu ;p;p A krzycze nawet przy wyniku 13-0, żeby organizacja gry w obronie weszła nam w krew. Jeżeli będziemy zachowywać koncentrację nawet w takich momentach, później będzie nam łatwiej w meczach na styku, z bardziej wymagającym przeciwnikiem. :)

:: Opis:
W naszym pięknym mieście od kilku dni padało co zapewne skłoniło większą cześć składu do udania się w poszukiwaniu słońca gdzieś na północ, południe wschód czy zachód. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że raczej go nie znaleźli :D
Ale nie jest to kącik pogodynki także przejdziemy do relacji. Przeciwnikiem naszym była drużyna Enea, która do tej pory plasowała się na ostatnim miejscu z dorobkiem 2pkt. Wspominając mecz z pierwszej rundy (6-2 jeśli pamięć nie zawodzi) oraz poważne braki kadrowe wiedzieliśmy, że należy się skoncentrowac i zagrać na 100%.
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego szczęście uśmiechnęło się do obu ekip i deszcz przestał padać umożliwiając przeprowadzenie rozgrzewki :D (tak tak, rozgrzewka to nasza specjalność).
A teraz do rzeczy. Pierwsza połąwę rozpoczeliśmy w składzie: Czarny (GK) - Wiesiu (LB), Kubiel (CB), Bartas (RB) - Hazy (FC), Madi* I (FC). Nowy zawodnik w drużynie, debiutujący w oficjalnym spotkaniu ligowym - Jacek Madeja - intensywnie rozgrzewał się na bramce przez co nie zdążył przebrać się na czas i mecz rozpoczął na ławce :D
Początek meczu to nieśmiałe i nieskoordynowane ataki z obu stron. Nam brakowało ostaniego podania, zawodnikom Enei ostatniego i przedostatniego ;P (co wcale nie oznacza, że grali słabo bo kilka ciekawych zagrań zaprezentowali). Przez około 20min mecz przypominał raczej pojedynek chłopaków sprzed bloku niż drużyn reprezentujących Profesjonalną Ligę Piłkarską Bydgoszcz :D (czytaj niezła kopanina). Z tej kopaniny więcej dobrego wychodziło dla BPiK jednak dobrze dysponowany bramkarz przeciwnika oraz wysoka indolencja strzelecka naszych zawodników sprawiła, że wynik w dalszym ciągu był bezbramkowy.
Jako pierwsi bramke zdobyli przeciwnicy. Niska wrzutka z rzutu rożnego, Madi I odbija piłkę ta pod ręką Czarnego trafia pod nogi napastnika Enei i ten nei miał problemu by wbic ją do pustej bramki. 0-1. Podziałało to na nas jak płachta na byka:) zdecydowane ataki przyniosły skutek niedługo później gdy po bratersku rzut rożny rozegrali Madejowie - > Madi II do Madi I i na tablicy świetlnej widniał wynik 1-1. Przed końcem pierwszej połowy jeśli dobrze pamiętam bramki strzelili jeszcze Madi I i chyba ponownie Madi I. Jedno co wiem na pewno to to, że na przerwę schodziliśmy w dobrych humorach z wynikiem 3-1.
Drugą połowę potraktuję skrótowo bo naprawdę niewiele się działo. Przeciwnik rozpoczął odważnie i szybko zdobył bramkę na 3-2, jak się okazałot o było wszystko an co było dziś stac Eneę. Szybkie akcje braci Madeja wspieranych Hazym i włączającym się z obrony Wiesiem z każdą chwilą stwarzały coraz więcej zagrożenia pod bramką naszych rywali. W tej części gry bramki zdobywali Madi II 4, Hazy 3, Madi I 3, Wiesiu 3, Bartas 1. Trzeba zaznaczyc, że tak do stanu 6 cz 7 do 2 dla nas, przeciwnik opadł z sił i chyba stracił ochotę do gry. Szacuneczek jednak za dalszą próbe konstruowania akcji ofensywnych i grę do końca. Niezbyt wiele pracy z tyłu zaowocowało, jak to określił po meczu Czarny, nudą. Wział sobie te nude do serca i aby się rozruszac postanowił sam podawac piłkę przeciwnikowi ;) w czym dzielnie wtórował mu Kubiel :D
Za podsumowanie meczu niech posłuzy wynik końcowy, 17-2 dla BPiK. Więcej nawet nie chce mi się pisac :D
Jako ciekawostkę można dodac próby strzałów z przewrotki. W pierwszej połowie Jacek, w drugiej Marcin, jednak w obu przypadkach bramkarz rywali wykazał się refleksem.
To pisałem ja - Bartas.
PS. Mam nadzieje, że to pierwszy i ostatni raz jak to musze pisac:D
PSII. Objaśnienia skrótów:
Madi I -> Marcin Madeja
Madi II -> Jacek Madeja

:: Opis:
Do pojedynku z Bajkową ekipą podeszliśmy skoncentrowani. W końcu ekipa Kaczora Donalda i Myszki Miki złoiła nam tyłki w poprzedniej rundzie. Tym razem jednak byliśmy gotowi na ich wszelkie sztuczki. Odsuwanie krzesła, podrzucanie pod nogi skórki od banana czy wybuchowe prezenty - spodziewaliśmy się wszystkiego i na nic nie daliśmy się nabrać :) Nawet przebranie dwóch zawodników, za atrakcyjne dziewczyny nie zdekoncentrowało nas na tyle, byśmy mieli większe problemy ! 7:2 do przerwy i możliwość spokojnego kontrolowania bajery w drugiej połowie. W zdobywaniu bramek brylowało wściekłe trio "Mad Boys", czyli Marcin MADeja, Jacek MADeja i Paweł MADaj. Odpowiednio 4, 3, 3 trafienia. Po jednym golu dorzucili chłopacy z formacji "dablju" czyli W-iktor Pankiewicz i W-iesiek Langowski i tym sposobem spokój oraz radość w Dolinie Muminków nie zostały niczym zmącone...

:: Opis:
"...Powiadam Wam ! Te dwa natarcia to dopiero początek. Przedsmak tego co czeka Was już wkrótce. Tego co czeka Was po dwóch kolejnych księżycach i potem... w każy piąty, szósty lub siódmy dzień tygodnia... Aż do samego końca naszej misji ! Odparcia ataku Walecznych Górników z Osowis i nielicznej, elitarnej jednostki z Drukh Arnii, nie możecie traktować jako sukcesu Bepingowie... Wykonaliście swój obowiązek ! Do tego zostaliście wyszkoleni i po to żyjecie ! Ale najgroźniejszy wróg dopiero nadciąga... Już słyszę dźwięk bitewnych bębnów ! Ryk bestii, na grzbiecie których zbliżają się do nas ! Pokażmy dzikim Bydgostanom i kolejnym którzy tu przyjdą, że popełnili okropny błąd ! Niech wizyta w tym wąwozie, będzie dla nich spotkaniem z przeznaczeniem ! Ułóżmy ich truchła, na trupach członków poprzednich 19 oddziałów, które zbłądziły, zawiedzone tu chorymi ambicjami i brakiem rozsądku, swych głupich i lekkomyślnych przywódców ! Niech tutejsza ziemia spłynie krwią... Ich krwią !!"
Translator:
Poprzedniego weekendu przyszło rozegrać nam dwie kolejki. Zaległą 20-stą oraz 22-gą. Jako pierwsi, potykali się z nami zawodnicy z Osowej Góry. Pora rozgrywania meczu oraz fakt, że odbył się on w piątek, spowodowały że byliśmy w stanie wystawić całkiem liczną ekipę. Mecz rozstrzygnął się już w pierwszej połowie. 5 strzelonych bramek, przy zerowym koncie obrony dało spokój podczas drugiej odsłony meczu. Drugiej odsłony, w której więcej było sztuczek, zabawy i kombinowania niż gry w piłkę. No ale przy takim wyniku mogliśmy sobie na to pozwolić, spokojnie dowożąc zwycięstwo do końca. Wynik końcowy 9:1. Strzelcami bramek byli: Jacek 3, Cipek 2, Maciej 1, Madi 1, Hazy 1, Szyja 1 (wreszcie :P Co prawda spodziewałem się że swoją debiutancką bramę strzelę po jakiejś szalonej szarży, jednak gol po wykopie z własnej bramki też jest dobry ;)
Niedziela, godzina 13:30 - ta pora z kolei, nie wpłynęła zbyt dobrze na frekwencję w składzie naszym, oraz składzie naszych przeciwników. O ile my mogliśmy liczyć na 3 zmiany przed przerwą oraz 1,5 (:P) zmiany po przerwie, to przeciwnik grał cały mecz jedną szóstką. Ten fakt oraz ukrop lejący się z nieba, odbiły się w sposób istotny na poziomie spotkania. Właściwie za opis tego pojedynku wystarczyłoby stwierdzenie że był on "meczem bez historii". Nie będę więc czynił niczego więcej poza wymienieniem składu jaki wystawiliśmy w niedzielę oraz strzelców bramek. Szyja - Czarny, Kubiel, Cipek 1, Maciej, Rogal 1 (się uparł na bycie tym obrońcą, to go wpisuje w obronie :P) - Gaulik 3, Hazy 4, Wiesiek 2, Madi 1.

:: Opis:
"...Powiadam Wam ! Te dwa natarcia to dopiero początek. Przedsmak tego co czeka Was już wkrótce. Tego co czeka Was po dwóch kolejnych księżycach i potem... w każy piąty, szósty lub siódmy dzień tygodnia... Aż do samego końca naszej misji ! Odparcia ataku Walecznych Górników z Osowis i nielicznej, elitarnej jednostki z Drukh Arnii, nie możecie traktować jako sukcesu Bepingowie... Wykonaliście swój obowiązek ! Do tego zostaliście wyszkoleni i po to żyjecie ! Ale najgroźniejszy wróg dopiero nadciąga... Już słyszę dźwięk bitewnych bębnów ! Ryk bestii, na grzbiecie których zbliżają się do nas ! Pokażmy dzikim Bydgostanom i kolejnym którzy tu przyjdą, że popełnili okropny błąd ! Niech wizyta w tym wąwozie, będzie dla nich spotkaniem z przeznaczeniem ! Ułóżmy ich truchła, na trupach członków poprzednich 19 oddziałów, które zbłądziły, zawiedzone tu chorymi ambicjami i brakiem rozsądku, swych głupich i lekkomyślnych przywódców ! Niech tutejsza ziemia spłynie krwią... Ich krwią !!"
Translator:
Poprzedniego weekendu przyszło rozegrać nam dwie kolejki. Zaległą 20-stą oraz 22-gą. Jako pierwsi, potykali się z nami zawodnicy z Osowej Góry. Pora rozgrywania meczu oraz fakt, że odbył się on w piątek, spowodowały że byliśmy w stanie wystawić całkiem liczną ekipę. Mecz rozstrzygnął się już w pierwszej połowie. 5 strzelonych bramek, przy zerowym koncie obrony dało spokój podczas drugiej odsłony meczu. Drugiej odsłony, w której więcej było sztuczek, zabawy i kombinowania niż gry w piłkę. No ale przy takim wyniku mogliśmy sobie na to pozwolić, spokojnie dowożąc zwycięstwo do końca. Wynik końcowy 9:1. Strzelcami bramek byli: Jacek 3, Cipek 2, Maciej 1, Madi 1, Hazy 1, Szyja 1 (wreszcie :P Co prawda spodziewałem się że swoją debiutancką bramę strzelę po jakiejś szalonej szarży, jednak gol po wykopie z własnej bramki też jest dobry ;)
Niedziela, godzina 13:30 - ta pora z kolei, nie wpłynęła zbyt dobrze na frekwencję w składzie naszym, oraz składzie naszych przeciwników. O ile my mogliśmy liczyć na 3 zmiany przed przerwą oraz 1,5 (:P) zmiany po przerwie, to przeciwnik grał cały mecz jedną szóstką. Ten fakt oraz ukrop lejący się z nieba, odbiły się w sposób istotny na poziomie spotkania. Właściwie za opis tego pojedynku wystarczyłoby stwierdzenie że był on "meczem bez historii". Nie będę więc czynił niczego więcej poza wymienieniem składu jaki wystawiliśmy w niedzielę oraz strzelców bramek. Szyja - Czarny, Kubiel, Cipek 1, Maciej, Rogal 1 (się uparł na bycie tym obrońcą, to go wpisuje w obronie :P) - Gaulik 3, Hazy 4, Wiesiek 2, Madi 1.

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis: Po głupiej wpadce ze Strażakami mieliśmy odbudować się właśnie w tym meczu. Szkopuł w tym że wystawiając 7 osobowy skład, sami skomplikowaliśmy sobie życie. Mecz był bardzo ostry. W czasie jego trwania sędzia aż 7 krotnie musiał sięgać do kieszeni. 6 razy wyciągając żółtą kartkę, a raz czerwoną. Mimo liczebnej przewagi przeciwnika, oraz sporego upływu sił dzielnie dotrzymywaliśmy kroku rywalowi. Na 10 minut przed końcem masterlease wysunęło się jednak na prowadzenie 3:2. Wydawało się że to już koniec marzeń o jakichkolwiek punktach, jednak w samej końcówce Maciej wyrównał, doprowadzając do serii rzutów karnych. W niej strzelaliśmy jednak głównie po słupkach...

:: Opis: Ten mecz to dla mnie szczególnie traumatyczne wspomnienie. Prowadziliśmy 3-0, 4-3, 5-4 i w końcu 6-5, by przegrać 6-7. 5 bramek spośród 7 jakie straciliśmy wpadło po rykoszetach ! Zawodnicy Euro Timu byli dla nas za szybcy, mimo wszystko wydawało się że poradzimy sobie z nimi. Tego dnia fortuna jednak, wyjątkowo nam nie sprzyjała.

:: Opis: Radosny futbol & Kazik Killer pola karnego & 'Czekaj Wiechu'. To trzy hasła, które kojarzą mi się z tym meczem ;) P.s. Dzięki Wiesiu, że poczekałeś...

:: Opis: Mecz na dobrym poziomie, z solidnym przeciwnikiem. Jednak końcowe zwycięstwo nie było zagrożone ani przez chwilę.

:: Opis: Rywal całe spotkanie rozegrał w niepełnym składzie. Nie mając jednego zawodnika wytrwał cały mecz za co należą się słowa uznania. Reszta bez historii...

:: Opis: Od stanu 7-0 do stanu 7-5 ? Nie ma sprawy. Dajcie Bepikowi 15 minut :) Zastanawiam się co by było, gdyby ten mecz potrwał kolejne 15 minut... Przez 65 minut meczu całkowicie kontrolowaliśmy jego przebieg. Składne, szybkie akcje i skuteczna gra w destrukcji - tak właśnie wyglądała nasza gra, przez niemal całe spotkanie. No właśnie... Niemal całe. Nie możemy więcej pozwalać sobie na takie rozprężenia...


