:: Poprzednie sezony:
WIOSNA-LATO 2008
:: Oto sprawozdania z tegorocznych spotkań ligowych:
1. kolejka
BPiK - WSHE Bydgoszcz 5:3 (1:1)
Rogal 2
MD
Gutek
Kubiel
:: Opis: Meczem z drużyną WSHE rozpoczęliśmy 9 listopada sezon halowy. Po raz trzeci z rzędzu, wystartowaliśmy w rozgrywkach 1 ligi BLPN. Nasze osiągnięcia z ubiegłych lat to zajęcie, odpowiednio 5 i 6 miejsca. W tym roku liczymy na progres... Pierwszym rywalem był zespół WSHE, z którym mierzyliśmy się również w poprzednim sezonie. Podobnie jak wtedy, tym razem również zeszliśmy z boiska jako zwycięscy. Wywalczenie korzystnego rezultatu nie przyszło nam jednak łatwo i kosztowało nas sporo wysiłku. Do meczu wystawiliśmy następujący skład: Jędras - Zielas, Vicek, Gutek, Rogalinho, Bartas, Kubiel i MD (dla niewtajemniczonych Jacek). Warto dodać, że Zielas i Vicek zaliczyli oficjalny debiut w barwach BPiK. Po wiosenno-letniej rozłące wrócił do nas również Gutek. Mecz ten więc był swego rodzaju przełamaniem pierwszych lodów i okazją do pierwszego wspólnego grania w takim składzie :) Grania, którego będziemy potrzebować na prawdę sporo, by zrozumieć się na boisku i uzyskać poziom zgrania umożliwiający walkę o czołowe pozycje.
Póki co, zrozumienia na boisku wyraźnie nam brakuję, o czym najlepiej świadczyć mogły pierwsze minuty niedzielnego meczu. Mało sytuacji do zdobycia bramki oraz przypadki niezrozumienia w obronie, to charakterystyka pierwszych 10 minut spotkania. Na szczęście, po jednym z przejęć piłki, w środkowej części boiska przez Zielasa i wystawieniu jej Rogalowi, nasz kapitan wyprowadził nas na prowadzenie, strzelając inauguracyjnego gola sezonu. Na ławce rezerwowych dało się słyszeć głosy, że teraz powinno pójść już "z górki". Nic bardziej mylnego. Jeszcze przed gwizdkiem oznaczającym koniec pierwszej połowy, najlepszy zawodnik przeciwników doprowadził do wyrównania. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy po 5 minutach drugiej połowy zamiast remisu, na tablicy wyników widniał wynik 2:1 dla zespołu WSHE. Fakt ten, oraz nieubłaganie upływający czas podrażniły nasze ambicje. Funkcjonować zaczął pressing na całym boisku, ponadto po boisku ruszał się nie tylko ten, który aktualnie miał piłkę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 3 kolejne trafienia na pustą bramkę zaliczyli: Gutek, Jacek i Rogal. Na pochwałę zasługują asystenci za idealne wyłożenia piłki oraz strzelcy za znalezienie się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. 5 bramkę (najładniejszą) dołożył jeszcze Kubiel, wykańczając ładnym strzałem z półdystansu kontrę. Na sam koniec, na własne życzenie straciliśmy jeszcze 3 bramkę, jednak rywal nie był w stanie zdziałać nic więcej. Wynik końcowy: 5:3.
Co można powiedzieć o tym spotkaniu ? Na pewno cieszą 3 punkty na inaugurację. Jednak styl w jakim je zdobyliśmy, pozostawia sporo do życzenia. Dublowanie pozycji w obronie, niecelne podania, brak ruchu w ataku i brak czytania intencji kolegów z zespołu, to główne grzechy popełniane przez nasz zespół. Jak widać więc, przed nami sporo pracy. Wiele z tych niedociągnięć możemy jednak wyeliminować poprzez wspólne treningi. Wierzę że, z meczu na mecz, nasza gra będzie wyglądać coraz lepiej. Potencjał drużyna na pewno ma !
2. kolejka
BPiK 3:2 Vfb Wilczak
Rogal
Kazik
Zielas
:: Opis: Drużyna BPiK odniosła drugie zwycięstwo w rozgrywkach I ligi BLPN. W meczu 2 kolejki halówki, naszym rywalem była ekipa VfB Wilczak - zespół przewodzący stawce po pierwszej kolejce. W zeszłym sezonie rywal pokonał nas 7:6, więc wczorajsza wygrana była swego rodzaju rewanżem... Zwycięstwo przyszło jednak z ogromnym trudem. Od początku spotkania było widać, że mierzą się ze sobą dwie równorzędne drużyny. Żadna z ekip nie potrafiła narzucić swojego rytmu gry, ani osiągnąć inicjatywy. Trudno było o sytuacje bramkowe. Początek meczu, był właściwie pozbawiony jakichkolwiek groźnych strzałów, z jednej i drugiej strony. Dopiero pod koniec pierwszej połowy spotkania, kilkukrotnie zakotłowało się pod obiema bramkami. Bramkarze zachowali jednak czyste konta i zmiana stron następowała przy wyniku 0:0. Druga połowa zaczęła się podobnie. Uważna gra w defensywie, plus krótkie krycie, w znacznym stopniu ograniczały swobodę konstruowania akcji. Mimo to zawodnicy Wilczaka, zdołali otworzyć wynik spotkania. Chwila nieuwagi i brak zdecydowania w linii obrony i rywal prowadził 1:0. Bramka ewidentnie stracona na własne życzenie. W dodatku gol ten zachęcił przeciwników, do coraz śmielszych ataków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Błąd w kryciu, podwojenie nie tego zawodnika, którego trzeba i mamy 2:0. Sytuacja wydawała się nieciekawa, szczególnie biorąc pod uwagę zaledwie 10 minut, które zostały do końca meczu. Nie po raz pierwszy jednak, pokazaliśmy że team BPiK, ma charakter. Sygnał do ataku dał nam po raz kolejny Rogal. Nasz kapitan wykazuje się w tym sezonie zabóczą skuteczością. Gol kontaktowy na 1:2 był jego 3 trafieniem w nowym sezonie ! Walka i nieustępliwość popłacają ! A pomyśleć, że bukmacherzy przed sezonem za jedną złotówkę postawioną na to, że Rogal strzeli w dwóch pierwszych kolejkach 3 bramki płacili 13 000 zł... :) Brawo ! Bramka ala Pippo Inzaghi dała nam nadzieję na końcowe minuty spotkania. Teraz to my zdecydowanie prowadziliśmy grę i atakowaliśmy rywala. Efektem była coraz większa ilość fauli, jaką zawodnicy Vfb popełniali, na naszych napastnikach. W końcu, sędziowie doliczyli się szóstego przewinienia i wskazali na punkt, z którego wykonuję się przedłużony rzut karny. Wybór strzelającego mógł być tylko jeden... Noga Roberto Carlosa ma się do nogi naszego Kazika, tak jak udko kurczaka do łapska niedźwiedzia wprost z syberyjskiej tajgi, a siły strzału obu nie ma nawet co porównywać. Podstarzały brazylijczyk, ze wstydu, musiałby skończyć chyba karierę. Dodatkowo chodzą słuchy, że Kazik zdobył +2 do siły strzału, dzięki swojej nowej fryzurze :) W świetle tych informacji, przedłużony rzut karny, musiał być formalnością. I tak rzeczywiście się stalo. Piękna bomba, bramkarz rywali zmylony i 2:2 !! A do końca meczu, około 3 minuty. Wystarczający czas, na przeprowadzenie tej jednej, decydującej akcji. A właściwie, tego jedynego decydującego strzału z połowy :) Jego autorem okazał się być, rozgrywający bardzo dobre zawody Zielas. Nasz filigranowy playmaker wypatrzył milimetrową lukę (czytaj: Jacka) w bramce przeciwnika i postanowił kropnąć z połowy, ile tylko miał sił (czytaj: podać do Jacka). Strzał był na tyle mocny i precyzyjny, że bramkarz nie był w stanie nic zrobić (czytaj: Jacek wykonał podwójnego "salhofa" nad piłką, a ta nawet nie muśnięta przez nikogo wpadła do bramki :P). 3:2 !! Ostatnia minuta, to szaleńcze próby wyrównania spotkania przez ekipę przeciwników. Jednak nawet wycofanie bramkarza, nie przyniosło oczekiwanych przez przeciwników skutków (bo za taki nie można, chyba uznać słupka, w ostatniej minucie meczu) i uszczęśliwieni mogliśmy cieczyć się kolejnym wygranym meczem. Co prawda do ideału nasza gra zbliża się raczej niewielkimi krokami, jednak postęp w stosunku do tego, co mogliśmy oglądać w zeszłym tygoniu jest. Mimo to, wiele jest nadal do poprawy. Przede wszystkim zgranie i wzajemne zrozumienie. Tylko wspólny trening jest w stanie nam w tym dopomóc. Poza tym nadal zdarzały się momenty zastoju w ataku ! Więcej ruchu, więcej ruchu ! Bez tego nie stworzymy sobie sytuacji bramkowych. Błędy w kryciu zrzucam na karb braku zgrania. Nie oznacza to jednak, że nie musimy pracować nad ich wyeliminowaniem ! Moim zdaniem jednak z każdym kolejnym wspólnym meczem, defensorzy Bepiku będą docierać się coraz bardziej, aż w końcu zrozumieją się bez słów i spojrzeń, grając ze sobą na węch. Na koniec, grzechem byłoby nie wspomnieć, o kibicach naszego zespołu, którzy licznie stawili się, na trybunach Polonii, by wspomóc nas dopingiem. Urocze Cirliderki pod przewodnictwem, niezawodnej prezesowej Moni wymachiwały pomponami, aż miło się grało ! Z kolei Maciej, wraz z synem i Jędrasem zajęli się oprawą ultras. Ponadto, podobno dookoła stadionu patrol sprawował szef efipy mocnych wrażeń Bepiku, szemrany typ: cpq. Szczęśliwie jednak wygraliśmy i okryty złą sławą Pudzian, nie musiał łamać rąk sędziemu, przeciwnikom ani kibicom przeciwnej drużyny...
3. kolejka
BPiK 5:2 Linde Gaz
Gutek
Madi
Zielas
Vicek
Rogal
:: Opis: Do trzeciej kolejki przystępowaliśmy w roli faworyta (wg Typera Ligi BLPN), ale przeciwnik nie chciał oddać nam tego meczu bez walki i zjawił się w liczbie 17 drwala. My jak na faworyta przystało stawiliśmy się: na ostatnią chwilę (Rogal godz. 8 55 samotnie rozgrzewający się na bocznym parkiecie ach ta żonglerka), skacowani (patrz nieświeży oddech Gutka i szparkooki Madi) i zaspani (cała reszta). W niebieskich trykotach wybiegli: Szyja (w żółtym), Gutek, Vicek, MD, Madi Bartas, Kubiel, Wiesiek, Rogal i Zielas. Socios reprezentowani byli przez: Monię, Paulinę i Jędrasa.
Losowanie wygrał przeciwnik więc to my rozpoczęliśmy grę pierwszym wykopem piłki. Mecz zaczął się od zdecydowanych ataków BPiKu, który jednak nie potrafił przełamać zdecydowanej obrony przeciwnika. Tak upłynęło pierwszych kilka minut, do momentu w którym Gutek po sparaliżowaniu swoim oddechem przeciwnika zdecydował się na samotny rajd z piłką zakończony potężną bombą w samo okienko bramki strzeżonej przez sumiastego bramkarza. 1-0! Ta bramka dodała nam pewności co przełożyło się po kilku chwilach na kolejną efektowną bramkę. Jej autorem był debiutujący w tym sezonie killer Madi. 2-0! Kolejna stracona bramka podziałała na Linde jak płachta na byka. Przy biernej postawie sędziów rozpoczęli bezpardonową wycinkę. Kolejne nasz akcje przerywane były kuksańcami, szturnięciami, szarpnięciami, ciągnięciem za koszulkę czy zwykłą kosą. Niestety to nasze konto systematycznie powiększało się o odgwizdane faule, co pod koniec pierwszej połowy miało znaleźć ujście w pewnej nieprzychylnej decyzji sędziego. Zanim do tego doszło, gra się wyrównała, a negatywnym tego efektem było zepchnięcie nas do obrony i samobójczy gol Gutka. Tuż przed przerwą sędziowie dopatrzyli się naszego 6 przewinienia i jeden z graczy przeciwnika stanął przed szansą doprowadzenia do remisu. Od czego mamy jednak naszego Dżidżiego, który pokazał za co w każdym sezonie otrzymuję trofeum Zamory (gdyby nie te kontuzje grałby już dawno w Błękicie Cyców). W niewiarygodny wręcz sposób wyciągnął futbolówkę zmierzającą w światło bramki. Save of the Day! Dzięki tej interwencji do szatni schodziliśmy podbudowani, z jednobramkowym prowadzeniem.
Po 2 minutach przerwy, w której to dokonaliśmy pełnej analizy gry przeciwnika i krytycznej ocenie własnych poczynań, przystąpiliśmy do dalszej gry. Skoncentrowani i z nowymi siłami zaatakowaliśmy Linde od pierwszych minut. Przewaga w wyszkoleniu technicznym pozwalała nam się spokojnie utrzymywać przy piłce i budować w miarę składne akcje. Jedna z nich przyniosła tak upragnionego kolejnego gola, którego autorem był Zielas (na uwagę zasługuje brazylijska asysta Wieśka, który wyłożył piłkę piętką). To już 2 bramka naszego filigranowego napastnika brawo! (zainwestowane pieniądze powoli się zwracają). Dzięki temu, że zawodnicy Linde w pewnym momencie postawili na grę ofensywną kosztem betonowej defensywy, naszemu kapitanowi udało znaleźć się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. To młyn na wodę Rogalescu. Dzięki silnemu i precyzyjnemu strzałowi po ziemi, nasz Treneiro wpisał się na listę strzelców po raz czwarty w tym sezonie! Trybuny oszalały! Jędras wyrywał ławeczki, Monia z Pauliną zaczęły wymieniać się koszulkami a postronni kibice kiwali z niedowierzaniem głową.
Jak to zwykle bywa w takich momentach, BPiK zluzował w tyle. Nasi napastnicy z uporem maniaka stosowali pressing na całym boisku, wtórował im Kubiel szukający swojego drugiego trafienia w sezonie. W takich właśnie okolicznościach straciliśmy drugą bramkę, dając się rozklepać jak dzieci dwójce graczy przeciwnika. 4-2 na tablicy świetlnej, około 7 minut do końca i znowu zaczęła się nerwówka. Udało się jednak wymóc na naszych ultraofensywnych grajkach trochę dyscypliny taktycznej, co szybko zaowocowało zacieśnieniem linii obronnej i kolejnymi okazjami do wyprowadzania kontry. Zawodnicy Linde nie przebierali w środkach i co rusz przerywali nasze akcje faulami czego skutkiem był bezpośredni rzut karny (zaprzepaszczony przez Wieśka) i przedłużony rzut karny, zmarnowany przez MD. Te niewykorzystane szanse nie wytrąciły nas z rytmu. Wręcz przeciwnie wiedzieliśmy, że ranną zwierzynę trzeba dobić (co będzie Jędras odgotowywał?). Kropkę nad i postawił kolejny rookie w BPiKu Vicek. Po akcji lewym skrzydłem zdecydował się szalone uderzenie, które znalazło ujście w siatce bramki przeciwnika. 5-2 !!! i po meczu.
Z perspektywy widza, mecz był bardzo interesujący z widoczną przewagą BPiKu, gra klei się coraz lepiej a większość bramek pada po składnych akcjach. Wiele do życzenia pozostawia jeszcze komunikacja w obronie oraz powrót napastników do defensywy, nad tym należałoby popracować. przede wszystkim słuchając poleceń Treneiro z ławki. Kilka krytycznych słów należy się sędziom, którzy od pewnego czasu nie potrafią wzbić się w swojej profesji ponad pewien poziom, niestety przeciętny. Jeszcze większą przyjemność sprawiło mi towarzystwo dwóch pięknych chiliderek Moni i Pauliny, które bardzo mocno zagrzewały BPiK do walki (ach te piski). Podsumowując, cudowny niedzielny poranek, ulubiona drużyna wygrywa mecz, towarzystwo pięknych kobiet bezcenne, za wszystko inne można zapłacić u sędziego.
Rogal & Jędras
4. kolejka
BPiK 11:0 Tranzax Łożyska
Kubiel 3
Jacek 3
Madi 2
Kazik 2
Gutek 1
:: Opis: Co do samego meczu to wynik mówi sam za siebie. Wygraliśmy zdecydowanie, pewnie, ani na moment nie oddając inicjatywy rywalowi. Należy jednak napisać, iż ekipa Tranzaxa nie była tak słaba, jak na to wskazuje wynik. Mimo iż zaaplikowaliśmy im dwócyfrówkę, jestem pewien, że nasz ostatni przeciwnik nie będzie miał problemów z utrzymaniem się w lidze.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:0. W drugiej chłopaki rozhulali się na całego, odbierając przeciwnikowi resztki chęci do stawienia oporu. Efektowne bramki po bombach zza pola karnego, po wjazdach w pole karne, po klepkach oraz indywidualnych rajdach. Do tego liczne zwody, tricki oraz (co chyba najistotniejsze !!) odpowiedzialna gra z tyłu ! Tak wyglądał właśnie wczorajszy mecz w wykonaniu BPiK.
5. kolejka
BPiK - APV-SPX Poland 4:7 (0:1)
Skład BPiK : Szyja - Bartas, Kubiel, Rogal, Gutek, Vicek - Madi, Wiesiek
Strzelcy bramek:
Gutek 2
Wiesiek
Vicek
Kartki:
Bartas - żółta
:: Opis: Mecz w którym zabrakło nam jednej, dwóch zmian. Rozpoczęliśmy w 8, jednak w przerwie skład stopniał do 6 playerów. Błędy wynikające ze zmęczenia, przesądziły o pierwszej porażce w nowym sezonie...
6. kolejka
BPiK - Collegium Medicum 2:3 (1:0)
Skład BPiK : Szyja - Bartas, Kubiel, Rogal, Gutek, Vicek - Kazik, MD, Wiesiek
Strzelcy bramek:
Kazik
Madi
Kartki:
Szyja - żółta
:: Opis: Mecz na styku, w którym jeden z sędziów robił wszystko żeby wyprowadzić nas z równowagi. Szczytem było podyktowanie karnego (za faul w ofensywie !!), po którym przeciwnik strzelił zwycięskiego gola, w ostatniej sekundzie meczu. Po meczu rywal nie ukrywał że potknął się na piłce...
7. kolejka
BPiK - Diuna 5:1 (3:1)
Skład BPiK : Szyja - Bartas, Kubiel, Rogal, Gutek, Vicek - Gaulik, MD, Madi, Wiesiek
Strzelcy bramek:
Madi 2
Gaulik
MD
samobójcza
Kartki:
Szyja - żółta
:: Opis: Gładko, miło i przyjemnie. Z rzeczy wartych odnotowania - pierwszy występ Gaulika w sezonie halowym.
8. kolejka

:: Opis:
9. kolejka

:: Opis:
10. kolejka

:: Opis:
11. kolejka

:: Opis:
12. kolejka

:: Opis:
13. kolejka

:: Opis:
14. kolejka

:: Opis:
15. kolejka

:: Opis:
WIOSNA-LATO 2008
:: Oto sprawozdania z tegorocznych spotkań ligowych:
| 1 kolejka | 7 kolejka | 13 kolejka |
| 2 kolejka | 8 kolejka | 14 kolejka |
| 3 kolejka | 9 kolejka | 15 kolejka |
| 4 kolejka | 10 kolejka | |
| 5 kolejka | 11 kolejka | |
| 6 kolejka | 12 kolejka |
Rogal 2
MD
Gutek
Kubiel
:: Opis: Meczem z drużyną WSHE rozpoczęliśmy 9 listopada sezon halowy. Po raz trzeci z rzędzu, wystartowaliśmy w rozgrywkach 1 ligi BLPN. Nasze osiągnięcia z ubiegłych lat to zajęcie, odpowiednio 5 i 6 miejsca. W tym roku liczymy na progres... Pierwszym rywalem był zespół WSHE, z którym mierzyliśmy się również w poprzednim sezonie. Podobnie jak wtedy, tym razem również zeszliśmy z boiska jako zwycięscy. Wywalczenie korzystnego rezultatu nie przyszło nam jednak łatwo i kosztowało nas sporo wysiłku. Do meczu wystawiliśmy następujący skład: Jędras - Zielas, Vicek, Gutek, Rogalinho, Bartas, Kubiel i MD (dla niewtajemniczonych Jacek). Warto dodać, że Zielas i Vicek zaliczyli oficjalny debiut w barwach BPiK. Po wiosenno-letniej rozłące wrócił do nas również Gutek. Mecz ten więc był swego rodzaju przełamaniem pierwszych lodów i okazją do pierwszego wspólnego grania w takim składzie :) Grania, którego będziemy potrzebować na prawdę sporo, by zrozumieć się na boisku i uzyskać poziom zgrania umożliwiający walkę o czołowe pozycje.
Póki co, zrozumienia na boisku wyraźnie nam brakuję, o czym najlepiej świadczyć mogły pierwsze minuty niedzielnego meczu. Mało sytuacji do zdobycia bramki oraz przypadki niezrozumienia w obronie, to charakterystyka pierwszych 10 minut spotkania. Na szczęście, po jednym z przejęć piłki, w środkowej części boiska przez Zielasa i wystawieniu jej Rogalowi, nasz kapitan wyprowadził nas na prowadzenie, strzelając inauguracyjnego gola sezonu. Na ławce rezerwowych dało się słyszeć głosy, że teraz powinno pójść już "z górki". Nic bardziej mylnego. Jeszcze przed gwizdkiem oznaczającym koniec pierwszej połowy, najlepszy zawodnik przeciwników doprowadził do wyrównania. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy po 5 minutach drugiej połowy zamiast remisu, na tablicy wyników widniał wynik 2:1 dla zespołu WSHE. Fakt ten, oraz nieubłaganie upływający czas podrażniły nasze ambicje. Funkcjonować zaczął pressing na całym boisku, ponadto po boisku ruszał się nie tylko ten, który aktualnie miał piłkę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. 3 kolejne trafienia na pustą bramkę zaliczyli: Gutek, Jacek i Rogal. Na pochwałę zasługują asystenci za idealne wyłożenia piłki oraz strzelcy za znalezienie się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. 5 bramkę (najładniejszą) dołożył jeszcze Kubiel, wykańczając ładnym strzałem z półdystansu kontrę. Na sam koniec, na własne życzenie straciliśmy jeszcze 3 bramkę, jednak rywal nie był w stanie zdziałać nic więcej. Wynik końcowy: 5:3.
Co można powiedzieć o tym spotkaniu ? Na pewno cieszą 3 punkty na inaugurację. Jednak styl w jakim je zdobyliśmy, pozostawia sporo do życzenia. Dublowanie pozycji w obronie, niecelne podania, brak ruchu w ataku i brak czytania intencji kolegów z zespołu, to główne grzechy popełniane przez nasz zespół. Jak widać więc, przed nami sporo pracy. Wiele z tych niedociągnięć możemy jednak wyeliminować poprzez wspólne treningi. Wierzę że, z meczu na mecz, nasza gra będzie wyglądać coraz lepiej. Potencjał drużyna na pewno ma !
Rogal
Kazik
Zielas
:: Opis: Drużyna BPiK odniosła drugie zwycięstwo w rozgrywkach I ligi BLPN. W meczu 2 kolejki halówki, naszym rywalem była ekipa VfB Wilczak - zespół przewodzący stawce po pierwszej kolejce. W zeszłym sezonie rywal pokonał nas 7:6, więc wczorajsza wygrana była swego rodzaju rewanżem... Zwycięstwo przyszło jednak z ogromnym trudem. Od początku spotkania było widać, że mierzą się ze sobą dwie równorzędne drużyny. Żadna z ekip nie potrafiła narzucić swojego rytmu gry, ani osiągnąć inicjatywy. Trudno było o sytuacje bramkowe. Początek meczu, był właściwie pozbawiony jakichkolwiek groźnych strzałów, z jednej i drugiej strony. Dopiero pod koniec pierwszej połowy spotkania, kilkukrotnie zakotłowało się pod obiema bramkami. Bramkarze zachowali jednak czyste konta i zmiana stron następowała przy wyniku 0:0. Druga połowa zaczęła się podobnie. Uważna gra w defensywie, plus krótkie krycie, w znacznym stopniu ograniczały swobodę konstruowania akcji. Mimo to zawodnicy Wilczaka, zdołali otworzyć wynik spotkania. Chwila nieuwagi i brak zdecydowania w linii obrony i rywal prowadził 1:0. Bramka ewidentnie stracona na własne życzenie. W dodatku gol ten zachęcił przeciwników, do coraz śmielszych ataków. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Błąd w kryciu, podwojenie nie tego zawodnika, którego trzeba i mamy 2:0. Sytuacja wydawała się nieciekawa, szczególnie biorąc pod uwagę zaledwie 10 minut, które zostały do końca meczu. Nie po raz pierwszy jednak, pokazaliśmy że team BPiK, ma charakter. Sygnał do ataku dał nam po raz kolejny Rogal. Nasz kapitan wykazuje się w tym sezonie zabóczą skuteczością. Gol kontaktowy na 1:2 był jego 3 trafieniem w nowym sezonie ! Walka i nieustępliwość popłacają ! A pomyśleć, że bukmacherzy przed sezonem za jedną złotówkę postawioną na to, że Rogal strzeli w dwóch pierwszych kolejkach 3 bramki płacili 13 000 zł... :) Brawo ! Bramka ala Pippo Inzaghi dała nam nadzieję na końcowe minuty spotkania. Teraz to my zdecydowanie prowadziliśmy grę i atakowaliśmy rywala. Efektem była coraz większa ilość fauli, jaką zawodnicy Vfb popełniali, na naszych napastnikach. W końcu, sędziowie doliczyli się szóstego przewinienia i wskazali na punkt, z którego wykonuję się przedłużony rzut karny. Wybór strzelającego mógł być tylko jeden... Noga Roberto Carlosa ma się do nogi naszego Kazika, tak jak udko kurczaka do łapska niedźwiedzia wprost z syberyjskiej tajgi, a siły strzału obu nie ma nawet co porównywać. Podstarzały brazylijczyk, ze wstydu, musiałby skończyć chyba karierę. Dodatkowo chodzą słuchy, że Kazik zdobył +2 do siły strzału, dzięki swojej nowej fryzurze :) W świetle tych informacji, przedłużony rzut karny, musiał być formalnością. I tak rzeczywiście się stalo. Piękna bomba, bramkarz rywali zmylony i 2:2 !! A do końca meczu, około 3 minuty. Wystarczający czas, na przeprowadzenie tej jednej, decydującej akcji. A właściwie, tego jedynego decydującego strzału z połowy :) Jego autorem okazał się być, rozgrywający bardzo dobre zawody Zielas. Nasz filigranowy playmaker wypatrzył milimetrową lukę (czytaj: Jacka) w bramce przeciwnika i postanowił kropnąć z połowy, ile tylko miał sił (czytaj: podać do Jacka). Strzał był na tyle mocny i precyzyjny, że bramkarz nie był w stanie nic zrobić (czytaj: Jacek wykonał podwójnego "salhofa" nad piłką, a ta nawet nie muśnięta przez nikogo wpadła do bramki :P). 3:2 !! Ostatnia minuta, to szaleńcze próby wyrównania spotkania przez ekipę przeciwników. Jednak nawet wycofanie bramkarza, nie przyniosło oczekiwanych przez przeciwników skutków (bo za taki nie można, chyba uznać słupka, w ostatniej minucie meczu) i uszczęśliwieni mogliśmy cieczyć się kolejnym wygranym meczem. Co prawda do ideału nasza gra zbliża się raczej niewielkimi krokami, jednak postęp w stosunku do tego, co mogliśmy oglądać w zeszłym tygoniu jest. Mimo to, wiele jest nadal do poprawy. Przede wszystkim zgranie i wzajemne zrozumienie. Tylko wspólny trening jest w stanie nam w tym dopomóc. Poza tym nadal zdarzały się momenty zastoju w ataku ! Więcej ruchu, więcej ruchu ! Bez tego nie stworzymy sobie sytuacji bramkowych. Błędy w kryciu zrzucam na karb braku zgrania. Nie oznacza to jednak, że nie musimy pracować nad ich wyeliminowaniem ! Moim zdaniem jednak z każdym kolejnym wspólnym meczem, defensorzy Bepiku będą docierać się coraz bardziej, aż w końcu zrozumieją się bez słów i spojrzeń, grając ze sobą na węch. Na koniec, grzechem byłoby nie wspomnieć, o kibicach naszego zespołu, którzy licznie stawili się, na trybunach Polonii, by wspomóc nas dopingiem. Urocze Cirliderki pod przewodnictwem, niezawodnej prezesowej Moni wymachiwały pomponami, aż miło się grało ! Z kolei Maciej, wraz z synem i Jędrasem zajęli się oprawą ultras. Ponadto, podobno dookoła stadionu patrol sprawował szef efipy mocnych wrażeń Bepiku, szemrany typ: cpq. Szczęśliwie jednak wygraliśmy i okryty złą sławą Pudzian, nie musiał łamać rąk sędziemu, przeciwnikom ani kibicom przeciwnej drużyny...
Gutek
Madi
Zielas
Vicek
Rogal
:: Opis: Do trzeciej kolejki przystępowaliśmy w roli faworyta (wg Typera Ligi BLPN), ale przeciwnik nie chciał oddać nam tego meczu bez walki i zjawił się w liczbie 17 drwala. My jak na faworyta przystało stawiliśmy się: na ostatnią chwilę (Rogal godz. 8 55 samotnie rozgrzewający się na bocznym parkiecie ach ta żonglerka), skacowani (patrz nieświeży oddech Gutka i szparkooki Madi) i zaspani (cała reszta). W niebieskich trykotach wybiegli: Szyja (w żółtym), Gutek, Vicek, MD, Madi Bartas, Kubiel, Wiesiek, Rogal i Zielas. Socios reprezentowani byli przez: Monię, Paulinę i Jędrasa.
Losowanie wygrał przeciwnik więc to my rozpoczęliśmy grę pierwszym wykopem piłki. Mecz zaczął się od zdecydowanych ataków BPiKu, który jednak nie potrafił przełamać zdecydowanej obrony przeciwnika. Tak upłynęło pierwszych kilka minut, do momentu w którym Gutek po sparaliżowaniu swoim oddechem przeciwnika zdecydował się na samotny rajd z piłką zakończony potężną bombą w samo okienko bramki strzeżonej przez sumiastego bramkarza. 1-0! Ta bramka dodała nam pewności co przełożyło się po kilku chwilach na kolejną efektowną bramkę. Jej autorem był debiutujący w tym sezonie killer Madi. 2-0! Kolejna stracona bramka podziałała na Linde jak płachta na byka. Przy biernej postawie sędziów rozpoczęli bezpardonową wycinkę. Kolejne nasz akcje przerywane były kuksańcami, szturnięciami, szarpnięciami, ciągnięciem za koszulkę czy zwykłą kosą. Niestety to nasze konto systematycznie powiększało się o odgwizdane faule, co pod koniec pierwszej połowy miało znaleźć ujście w pewnej nieprzychylnej decyzji sędziego. Zanim do tego doszło, gra się wyrównała, a negatywnym tego efektem było zepchnięcie nas do obrony i samobójczy gol Gutka. Tuż przed przerwą sędziowie dopatrzyli się naszego 6 przewinienia i jeden z graczy przeciwnika stanął przed szansą doprowadzenia do remisu. Od czego mamy jednak naszego Dżidżiego, który pokazał za co w każdym sezonie otrzymuję trofeum Zamory (gdyby nie te kontuzje grałby już dawno w Błękicie Cyców). W niewiarygodny wręcz sposób wyciągnął futbolówkę zmierzającą w światło bramki. Save of the Day! Dzięki tej interwencji do szatni schodziliśmy podbudowani, z jednobramkowym prowadzeniem.
Po 2 minutach przerwy, w której to dokonaliśmy pełnej analizy gry przeciwnika i krytycznej ocenie własnych poczynań, przystąpiliśmy do dalszej gry. Skoncentrowani i z nowymi siłami zaatakowaliśmy Linde od pierwszych minut. Przewaga w wyszkoleniu technicznym pozwalała nam się spokojnie utrzymywać przy piłce i budować w miarę składne akcje. Jedna z nich przyniosła tak upragnionego kolejnego gola, którego autorem był Zielas (na uwagę zasługuje brazylijska asysta Wieśka, który wyłożył piłkę piętką). To już 2 bramka naszego filigranowego napastnika brawo! (zainwestowane pieniądze powoli się zwracają). Dzięki temu, że zawodnicy Linde w pewnym momencie postawili na grę ofensywną kosztem betonowej defensywy, naszemu kapitanowi udało znaleźć się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. To młyn na wodę Rogalescu. Dzięki silnemu i precyzyjnemu strzałowi po ziemi, nasz Treneiro wpisał się na listę strzelców po raz czwarty w tym sezonie! Trybuny oszalały! Jędras wyrywał ławeczki, Monia z Pauliną zaczęły wymieniać się koszulkami a postronni kibice kiwali z niedowierzaniem głową.
Jak to zwykle bywa w takich momentach, BPiK zluzował w tyle. Nasi napastnicy z uporem maniaka stosowali pressing na całym boisku, wtórował im Kubiel szukający swojego drugiego trafienia w sezonie. W takich właśnie okolicznościach straciliśmy drugą bramkę, dając się rozklepać jak dzieci dwójce graczy przeciwnika. 4-2 na tablicy świetlnej, około 7 minut do końca i znowu zaczęła się nerwówka. Udało się jednak wymóc na naszych ultraofensywnych grajkach trochę dyscypliny taktycznej, co szybko zaowocowało zacieśnieniem linii obronnej i kolejnymi okazjami do wyprowadzania kontry. Zawodnicy Linde nie przebierali w środkach i co rusz przerywali nasze akcje faulami czego skutkiem był bezpośredni rzut karny (zaprzepaszczony przez Wieśka) i przedłużony rzut karny, zmarnowany przez MD. Te niewykorzystane szanse nie wytrąciły nas z rytmu. Wręcz przeciwnie wiedzieliśmy, że ranną zwierzynę trzeba dobić (co będzie Jędras odgotowywał?). Kropkę nad i postawił kolejny rookie w BPiKu Vicek. Po akcji lewym skrzydłem zdecydował się szalone uderzenie, które znalazło ujście w siatce bramki przeciwnika. 5-2 !!! i po meczu.
Z perspektywy widza, mecz był bardzo interesujący z widoczną przewagą BPiKu, gra klei się coraz lepiej a większość bramek pada po składnych akcjach. Wiele do życzenia pozostawia jeszcze komunikacja w obronie oraz powrót napastników do defensywy, nad tym należałoby popracować. przede wszystkim słuchając poleceń Treneiro z ławki. Kilka krytycznych słów należy się sędziom, którzy od pewnego czasu nie potrafią wzbić się w swojej profesji ponad pewien poziom, niestety przeciętny. Jeszcze większą przyjemność sprawiło mi towarzystwo dwóch pięknych chiliderek Moni i Pauliny, które bardzo mocno zagrzewały BPiK do walki (ach te piski). Podsumowując, cudowny niedzielny poranek, ulubiona drużyna wygrywa mecz, towarzystwo pięknych kobiet bezcenne, za wszystko inne można zapłacić u sędziego.
Rogal & Jędras
Kubiel 3
Jacek 3
Madi 2
Kazik 2
Gutek 1
:: Opis: Co do samego meczu to wynik mówi sam za siebie. Wygraliśmy zdecydowanie, pewnie, ani na moment nie oddając inicjatywy rywalowi. Należy jednak napisać, iż ekipa Tranzaxa nie była tak słaba, jak na to wskazuje wynik. Mimo iż zaaplikowaliśmy im dwócyfrówkę, jestem pewien, że nasz ostatni przeciwnik nie będzie miał problemów z utrzymaniem się w lidze.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:0. W drugiej chłopaki rozhulali się na całego, odbierając przeciwnikowi resztki chęci do stawienia oporu. Efektowne bramki po bombach zza pola karnego, po wjazdach w pole karne, po klepkach oraz indywidualnych rajdach. Do tego liczne zwody, tricki oraz (co chyba najistotniejsze !!) odpowiedzialna gra z tyłu ! Tak wyglądał właśnie wczorajszy mecz w wykonaniu BPiK.
Skład BPiK : Szyja - Bartas, Kubiel, Rogal, Gutek, Vicek - Madi, Wiesiek
Strzelcy bramek:
Gutek 2
Wiesiek
Vicek
Kartki:
Bartas - żółta
:: Opis: Mecz w którym zabrakło nam jednej, dwóch zmian. Rozpoczęliśmy w 8, jednak w przerwie skład stopniał do 6 playerów. Błędy wynikające ze zmęczenia, przesądziły o pierwszej porażce w nowym sezonie...
Skład BPiK : Szyja - Bartas, Kubiel, Rogal, Gutek, Vicek - Kazik, MD, Wiesiek
Strzelcy bramek:
Kazik
Madi
Kartki:
Szyja - żółta
:: Opis: Mecz na styku, w którym jeden z sędziów robił wszystko żeby wyprowadzić nas z równowagi. Szczytem było podyktowanie karnego (za faul w ofensywie !!), po którym przeciwnik strzelił zwycięskiego gola, w ostatniej sekundzie meczu. Po meczu rywal nie ukrywał że potknął się na piłce...
Skład BPiK : Szyja - Bartas, Kubiel, Rogal, Gutek, Vicek - Gaulik, MD, Madi, Wiesiek
Strzelcy bramek:
Madi 2
Gaulik
MD
samobójcza
Kartki:
Szyja - żółta
:: Opis: Gładko, miło i przyjemnie. Z rzeczy wartych odnotowania - pierwszy występ Gaulika w sezonie halowym.

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:

:: Opis:


